Wardzia – Kluczowy zabytek Gruzji

Wardzia – Kluczowy zabytek Gruzji

zamieszczone w: Azja, Gruzja | 0

Jak zauważyliście, nieczęsto w Gruzji napotkamy zabytki w dobrym stanie, w pełni wykorzystujące swój potencjał turystyczny. A w przypadku skalnego miasta w Wardzii (Vardzia) mamy właśnie do czynienia z taką sytuacją. Kompleks jest zadbany, czysty, do dyspozycji są przewodnicy, w pobliżu są toalety, sklepy i restauracja. Pewnie wpływ na to ma fakt, że obiekt jest nadal wykorzystywany przez mnichów, zajmujących się monastyrem i mieszkających w kompleksie.

Rzadko kiedy będę Wam polecał szczególne miejsca noclegowe, szczególnie jako pierwszy punkt relacji, ale byłem tak zachwycony, że zrobię wyjątek potwierdzający regułę. Dlaczego nie robię tego częściej? Po prostu takie informacje i oceny można znaleźć zazwyczaj na booking, expedii czy w innych źródłach. W tym przypadku będzie inaczej z dwóch powodów. Po pierwsze, Wardzia znajduje się na kompletnym odludziu, stąd niełatwo znaleźć coś ciekawego i nie przepłacić. A po drugie – poza noclegiem macie zagwarantowane pełne ‚gruzińskie doświadczenie’. Suprę z warzyw uprawianych przez rodzinę, a z rana śniadanie. Szczerą rozmowę na wszystkie tematy, życiowe historie i konsumpcję alkoholu z gospodarzem – nawet jeżeli nie znacie rosyjskiego. Komfortową – jak na wiejskie warunki – łazienkę. Siostrzenica gospodarza mówiła po angielsku i zaśpiewała nam gruzińskie pieśni. Do tego niską cenę – za trzy osoby zapłaciliśmy 90 GEL, a dodatkowo nasz kierowca spał i jadł za darmo. Jeżeli Was zachęciłem, będąc w Wardzi spytajcie przy kasie o Gochę Maisuardzę (czyt. Goczę), jednego z przewodników, starszego faceta koło 50. Gratis pewnie jeszcze wynegocjujecie przewodnika po Wardzi. I koniecznie wspomnijcie, że jesteście z Polszy :)

Sama nazwa Wardzia tłumaczy dużo o tym miejscu. ‚ac var dzia’ po gruzińsku znaczy ‚tutaj jestem’. W dzieciństwie tak właśnie krzyczała młoda księżniczka Tamar do swojego wuja, kiedy zaginęła wśród jaskiń podczas polowania. Później, już jako królowa, Tamar była jedną z głównych fundatorek kościoła Zaśnięcia Bogurodzicy i ogólnej rozbudowy Wardzi. podczas swojej największej prosperity, miasto składało się z trzynastu pięter i mogło w nim przebywać nawet kilkanaście tysięcy mieszkańców. Znajdowała się tam piekarnia, apteka, kilkanaście pomieszczeń na wino, grobowce i kilka kaplic. U podnóży jaskiń stworzono irygowane pola uprawne, cały kompleks miał skutecznie ukryte wejścia, dzięki czemu, z zapasami i źródłami wody, był niemal niezdobytą twierdzą.

Niestety, chociaż Wardzia przez lata potrafi oprzeć się wrogom, nie potrafiła pokonać i odeprzeć dwóch najsilniejszych sił wszechświata. Ojca Czasu i Matki Natury. W 1283 trzęsienie ziemi zniszczyło 66% masywu górskiego i skalnego miasta, odsłaniając pozostałą część i znacznie obnażając walory obronne. Mimo to, przez prawie trzysta lat, miasto pozostało niezdobyte, by w 1551 zostać podbite przez Persów. Wszystkie dobra kultury zostały złupione lub zniszczone, ludność wymordowana lub sprzedana w niewolę. Tak mijają dni chwały świata tego… Kilkanaście lat później, Wardzia trafiła pod wpływy Imperium Osmańskiego, pozostali mnisi opuścili miasto i dopiero w połowie XIX w. zaczęli wracać tutaj ludzie.

Jak ważnym dla Gruzinów miejscem jest Wardzia, niech świadczy zgłoszenie jej do listy światowego dziedzictwa UNESCO, razem ze wspominaną przy innym wpisie twierdzą Chertvisi. Głównie ze względu na kościół, w którym zachowały się malowidła sprzed trzęsienia ziemi i którego nie było mi dane zobaczyć. UWAGA! Mężczyźni idąc do Wardzi, muszą mieć ze sobą długie spodnie, inaczej nie zostaną wpuszczeni ze względu na obrazę Boga, albo miejsca świętego. I nie wystarczy, jak w wielu innych obiektach, przepasać się chustą, zakryć kolana itp.. Zostaniecie po prostu wyproszeni. Czy jest czego żałować – nie sądzę. Przypuszczam, że jest to monastyr jak każdy inny z groteskowymi, dla Europejczyka-Chrześcijanina ikonami. Natomiast nigdy nie przestanie mnie zadziwiać selekcja przy wejściu do świątyni, w której – rzekomo – mieszka lub rezyduje Bóg. Bo trudno mi wyobrazić sobie Boga jako steryda sprzed klubu, mówiącego ‚ooo zimouś, w tych butach nie wejdziesz i spierdalaj. to obiekt dla kurtularnych ludzi’.

Jeżeli spodobała Wam się Wardzia i macie czas, zostańcie u Gochy na dłużej. Możecie odwiedzić pobliski i podobny kompleks Vanis Kwabebi, pochodzić po górskich szlakach, zażyć kąpieli w gorących źródłach oraz samodzielnie przeszukać inne jaskinie, których w okolicy nie brakuje. Ja nie miałem takiej możliwości i bardzo żałuję, co jest najlepszą rekomendacją. Bo rzadko czegoś w życiu żałuję.

Zostaw Komentarz