Szybko i tanio nad Adriatyk (08.06-12.06)

Szybko i tanio nad Adriatyk (08.06-12.06)

zamieszczone w: Europa, San Marino, Włochy | 0

Włochy pojawiły się znienacka. Gdy okazało się, że mam 5 dni wolnego pod rząd, od razu rzuciłem się na strony ryanair i wizzair. Gdzie można dolecieć tanio? Eindhoven? Na razie nie. Oslo? Chyba jeszcze za zimno i za drogo. Bologna? Hello! Przy okazji San Marino, Rimini i Ravenna? Jest git :)

Mam tę przewagę, że mieszkam jakieś 15 min od dużego, jak na Polskę, lotniska obsługiwanego przez Ryanair i Wizzair, stąd mogę przebierać w tanich lotach, a jeżeli dodamy do tego ewentualne połączenia przez Paryż, Rzym czy Stansted, Europa stoi otworem i tylko nasze możliwości finansowo-czasowe decydują czy nie jest to otwór tylni.

Zamieszczę tutaj kilka organizacyjnych porad, które mogą wydać się oczywiste, ale oczywiste zawsze i dla wszystkich nie są. Przede wszystkim trzeba nakreślić sobie ramy czasowe i punkty startu i mety. To daje nam elastyczność w planowaniu, ale jednocześnie narzuca ograniczenia. Kolejnymi punktem w planowaniu jest profil wycieczki – jeżeli podróżujemy własnym samochodem, możemy olewać godziny odjazdów pociągów czy autokarów. Możemy w dowolnej chwili zatrzymać się, odpocząć, zrobić fotki, zjeść coś lub wypić. Przy korzystaniu z komunikacji jest zazwyczaj taniej, ale musimy zastosować się do harmonogramu. Należy zastanowić się co chcemy zobaczyć. Warto odwiedzić duże muzeum, ale jeżeli mamy wpaść na godzinę, a za wejście zapłacić kilkanaście Euro, przemyślmy to dwa razy. Żywność – restauracje kuszą, ale i kosztują. Codzienny obiad w średniej klasy knajpie wywinduje naszą tanią wycieczkę do 2-3 tysi za kilka dni, a zamiast funu będziemy się zastanawiać jaki jest procent na kredytach w providencie. Koniec końców noclegi. Jeżeli mamy możliwość skorzystania z coachsurfingu lub podobnej metody – 3xTAK. Hotele i hostele, nawet najtańsze, kosztują, a komfort jest często porównywalny.

A teraz do rzeczy. W Bologni będę w niedzielę o 8:10, wracam z tego samego lotniska w czwartek o 15:35. Daje to lekko ponad 4 pełne dni na zwiedzanie, a że Bologna jest w samym sercu północnych Włoch, w miejscach do odwiedzin możemy sobie wybierać jak w ulęgałkach. 2 dni rezerwuję na samą stolicę regionu Emilia-Romagna, podobno nie jest to aż tak dużo, ale z doświadczenia wiem, że trzeci dzień nawet w stolicach mniejszych państw Europy zaczyna nudzić. A w promieniu 2 godzin jazdy pociągiem mamy do wyboru Florencję, San Marino, Veronę, Modenę, Parmę, Ferrarę lub Rimini. Florencję odpuszczam, nie ma sensu po jednym dniu poczuć się jak Dante Aligheri, to miasto jest warte dłuższej wizyty. Bardzo mnie zachęciło San Marino, bo jeszcze nie byłem w żadnym z europejskich liliputów, a skoro jedyna droga do tej republiki wiedzie przez Rimini, to krótki wypoczyn nad Adriatykiem też jest wskazany. Zostaje jeden dzień gdzieś po drodze i nie mógłbym przegapić sobie tak ważnego historycznie i ciekawego architektonicznie miasta jak Ravenna. Wprawdzie na Miribilandię prawdopodobnie nie starczy czasu, ale zabytków z listy UNESCO nigdy nie odpuszczam. Zatem plan wygląda tak. Intensywnie. I bardzo dobrze, bo z dobrych wakacji człowiek wraca zmęczony :)

Kosztorys w wersji maximum:

  • Bilety Ryanair w dwie strony ~400zł
  • Noclegi ~700zł
  • Komunikacja na miejscu ~50 €
  • Bilety wstępu ~30€
  • Suchy prowiant i mokre picie ~50€

Czy dałoby się taniej? Jasne – gdyby bilety kupić 3 miesiące przed wyjazdem, a nie tydzień, to zapłacilibyśmy 150zł w dwie strony. Podobnie znajdując noclegi we wspominanym coachsurfingu.


Wyświetl większą mapę

Zostaw Komentarz