Piwo we Wrocławiu – Kontynuacja

Piwo we Wrocławiu – Kontynuacja

zamieszczone w: Polska | 0

Trudno cokolwiek dodać, do tego, co o Kontynuacji napisałem rok temu, bo w lokalu jak w piosence Rycha Pei („nie zmienia się nic, dalej trzeba żyć”). W Kontynuacji nie zmieniło się nic i póki co, nie ma to zbyt wielkich konsekwencji – nadal są najlepszym multitapem we Wrocławiu, ale przepaść między nimi, a konkurencją nie jest już Grand Kanionem, a wąwozikiem, który można przeskoczyć sporym susem. Zastanówmy się głośno – dlaczego?

Może od końca i od najmniej istotnego dla beergeeka punktu – Kontynuacja nadal nie doczekała się współpracującego lokalu z jakimkolwiek jedzeniem dla normalnego, białego człowieka. Bo podobno można nosić piwo do „Złego Mięsa”, czyli wegetariańskiej restauracji obok. Tylko no… tego… ja nie szanuję „kotletów” z soi udających wołowinę czy kurczaka. Chociaż właśnie ta współpraca jak najbardziej pasuje do hipstersko-nowoczesnej idei Kontynuacji. Zaraz obok są także Kres, który opisywałem przy okazji ukraińskiego jedzenia, Cegielnia, w sumie niedaleko jest Pasibus, ale żadne nie jest na tyle blisko żeby pójść ze szklanką piwa z Kontynuacji. Czyli praktycznie każdy inny multitap ma coś, a w Kontynuacji tylko zakąski bardziej pasujące do wódki. Mięsko (jak to z Biedry w słoiku), smalec, niby domowy, ale pozostawiający wiele do życzenia, ogórki, paluszki, orzeszki… Nie najesz się tym na pewno.

To główny grzech Kontynuacji, gdzie nadal nie rozumieją, że jeżeli stoisz w miejscu, to się cofasz, tym bardziej na tak aktywnym i świeżym rynku, jak multitapy i piwo rzemieślnicze. I nie pomoże tutaj nawet najładniejsza barmanka we Wrocławiu. Tak, od kiedy Targową opuściła pewna pracownica, to w Kontynuacji pracuje najładniejsza barmanka we Wrocławiu. I szczerze mówiąc, odstawia konkurencję na taki dystans, że nie ma sensu organizować jakichkolwiek zawodów – jedyny zawód jakiego można się nabawić, to miłosny. Długo mógłbym rozpływać się tutaj nad jej czarującym uśmiechem, bajecznych, brązowych oczach oraz ślicznym pieprzykiem dodającym urody, jak u Julii Roberts czy Marilyn Monroe. Ale powstrzymam się, by nie wpaść w tarapaty :)

Poza tym – zależy na jaki dzień i jaki nastrój barmanów trafisz. Mi się zdarzyło zarówno dostać kompletnie darmowe, pełnowartościowe (choć zdaniem barmana, moim zresztą też, niesmaczne) piwo. A jak wiadomo, darmowe piwo jest super. Zdarzało się też, że do deski piwa nie było problemu by dodać jedno droższe piwo. Stąd mnie trochę rozpieszczono i gdy nie dostaję tych bonusów – szczególnie mowa o droższym piwie w desce – trochę narzekam.

O Kontynuacji rok temu napisałem sporo i dlatego też nie mam zbyt wiele do dodania teraz. Mam wrażenie, że obsada na kranach trochę gra na niższych nutach niż przez ostatnie lata. Może za dużo jest rodzimych piw wątpliwej jakości (kwasy z Bazyliszka są chyba od paru miesięcy i nadal są niesmaczne), trochę brakuje ciemnych piw – szczególnie zimą. Niektóre tytuły stoją bardzo, bardzo długo – chyba nawet ponad miesiąc. Zatem raz jeszcze – to nadal najlepszy multitap we Wrocławiu, głownie ze względu na ilość kranów, ale czuje na sobie oddech przeciwników, coraz bardziej intensywny.

Facebook: https://www.facebook.com/kontynuacja/
Ontap: – http://kontynuacja.ontap.pl/


I tradycyjnie, przypomnienie tekstu sprzed roku:

Kontynuacja – tutaj wyjdzie moja obiektywność, niezależność dziennikarska oraz uczciwość. Bo „Kontynuację” polecić muszę, mimo że sam ją bojkotuję, zgodnie ze złotą zasadą świadomego konsumenta, czyli głosowania pieniędzmi.

Sam lokal jest o tyle ciekawy, że nawiązuje do bogatej historii Wrocławia. W XIX w. w niemieckim Breslau funkcjonowała prawie setka minibrowarów i większość karczm warzyła własne piwo. Wówczas, pochodzący z Norymbergi, kupiec Conard Kissling, wcześniej handlujący z Królestwem Polskim głównie tekstyliami, zdecydował się importować bawarskie piwo ‚echt Bayrisches bier’ do lokalu na skrzyżowaniu Rynku i św. Mikołaja. Wrocławianie od razu zakochali się w tym piwie, gdyż warzone było zgodnie z Reinheitsgebot – bawarskim prawem czystości piwa, podczas gdy napoje serwowane wówczas w knajpach pozostawiały wiele do życzenia. Nota bene, prawo czystości piwa zabiło wiele niszowych gatunków, które są obecnie reanimowane przez ludzi związanych z kraftem. Piwo od Kisslinga szybko zyskało sławę równą, legendarnej wówczas, Piwnicy Świdnickiej. Bogacący się niemal wykładniczo Kissling przeniósł się najpierw na Junkernstrasse (obecna Ofiar Oświęcimskich) by potem dokupić lokal na jednej z droższych ulic Breslau, co zresztą potwierdza jej nazwa – Konigstrasse – obecnej Leszczyńskiego. Zresztą do tej pory na portalu nad wejściem do tej pierwszej kamienicy znajduje się jego imię i nazwisko. Kisslingowie byli właścicielami majątku w Bagnie, upowszechnili we Wrocławiu omnibusy, a prawnuk Conrada brał udział w nieudanym zamachu na Hitlera (tym samym, na którego podstawie nakręcono niedawno Walkirię).

I stąd nazwa „Kontynuacja”, która ma być kontynuacją tradycji Kisslinga. Lokal nie mieści się w miejscu jednej z dwóch dawnych pijalni Kisslinga, jest na Ofiar Oświęcimskich, kilka numerów bliżej Świdnickiej i jest chyba największym multitapem we Wrocławiu. Zaraz obok znajduje się kilka restauracji serwujących jedzenie, do niektórych można nawet wnieść piwo z Kontynuacji, a jeżeli zdecydujemy się na spożycie przed lokalem, to możemy oglądać śmigające dookoła największe szczury we Wrocławiu ;) 18 kranów na górze, kilka dodatkowych w piwnicy, ale nie zawsze znajdzie się na nich coś ‚ludzkiego’. To nie jest miejsce, w które udajesz się z osobą nie przepadającą za piwną rewolucją. Bo o ile większość innych multitapów poszło po rozum do głowy i zawsze ma w ofercie jakiegoś krieka czy lambica, tutaj się o tym nie pomyśli. Nieraz widziałem wchodzące osoby płci pięknej, które zobaczywszy ofertę, natychmiast wychodziły.

Ale takie jest chyba założenie, przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie. Lokal jest jednoznacznie ukierunkowany jeżeli chodzi o światopogląd piwny, stylistyczny i polityczny. I z dwóch ostatnich powodów go bojkotuję. Primo – bo jestem za gruby na hipstera. A wchodząc do ‚Kontynuacji’ mam wrażenie, że trafiam do miejsca, w którym obowiązuje broda, wąsy, szelki, rurki, wifebeater albo inne formy hipsterskiej mody. I hipsterskie poglądy, bo gdy właściciel browaru Ciechan, Marek Jakubiak, potępił pedałów, Kontynuacja jednoznacznie stanęła po drugiej strony barykady. Jasne, marketingowo to ma sens, bo i tak większość piwnej rewolucji to środowiska lewackie, popierające rozmaite dewiacje, które tylko przyklasnęły tej decyzji. Ale pewnie kilka osób się obraziło, tak jak ja. Bo wolę pójść gdzieś, gdzie nie obnoszą się z takimi poglądami, niż wspierać ludzi, którzy zamiast serwować piwo zajmują się polityką.

Ogólnie zatem – jest to multitap z największym wyborem we Wrocławiu i jeżeli nie przeszkadza komuś, że jest ewidentnie antypatriotyczny/prolewacki – powinien tam zajrzeć. W przeciwnym wypadku, jest wiele innych miejsc we Wrocławiu serwujących równie dobre piwo ;)

Zostaw Komentarz