Piwo we Wrocławiu – Browar Stu Mostów

Piwo we Wrocławiu – Browar Stu Mostów

zamieszczone w: Polska | 0

Ach, nareszcie mam okazję opisać coś od nowa i od zera, bo jakoś tak się złożyło, że rok temu Browar Stu Mostów pominąłem w swoim rankingu czy tam przedstawieniu miejsc lejących dobre piwo. Powody ku temu były nie byle jakie – Browar Stu Mostów znałem tylko z butelek i, co znacznie ważniejsze, mieści się daleko poza centrum. Dla mnie, mieszkającego na południu Wrocławia, to niemal godzinna podróż komunikacją miejską i w zasadzie niewiele krótsza, w godzinach szczytu, jeżeli za środek transportu obrać samochód. To tak naprawdę zresztą najpoważniejszy zarzut – jeżeli jesteś turystą, nigdy nie zapuścisz się tutaj, czy nawet w pobliże, przypadkiem.

Browar Stu Mostów to nie tylko browar. To cały projekt, o którym sporo dowiedzieć się można podczas wycieczki po obiekcie. Sęk w tym, że oprowadzanie odbywa się tylko dwa razy w tygodniu, w 50% w mało dogodnych turystycznie godzinach, bo za taką można uznać 18:00 we wtorki. Zatem jeżeli przyjeżdżasz z innego miasta i masz pojechać gdzieś daleko poza centrum, musisz być naprawdę oddanym miłośnikiem piwowarstwa by poświęcić na tę wizytę czas. A warto. I jest to opinia zarówno osoby browarnictwem mocno zainteresowanej (ja :)) jak i kompletnego laika. Dowiecie się od zera jak powstaje piwo rzemieślnicze, a kompetentny przewodnik opowie o każdym etapie – słodowaniu, poszczególnych etapach dodawania chmielu, chmieleniu na zimno czy mokrymi szyszkami, pasteryzacji i filtrowaniu, leżakowaniu, nawet tym w beczkach, transporcie piwa. Wszystkim. Każda osoba zwariowana na punkcie piwa, a w sumie to po prostu każda osoba, powinna chociaż raz w życiu przejść się z przewodnikiem po browarze.

Najważniejsze, czyli piwo. Tutaj jest naprawdę nieźle, szczególnie jeżeli chodzi o ceny, a co za tym idzie, stosunek cena/jakość, bo przecież jakości Browarowi Stu Mostów odmówić nie można. Owszem, nie mają póki co sztosów (chociaż w beczkach po rumie i Jacku Danielsie leżakował sobie RIS, jednak w czerwcu, gdy leżakowanie się zakończy, może się okazać, że zwykła beczka już beergeekom spowszedniała :)), ale trzymają pewien poziom. Nagrody na ratebeerze nie są przecież przypadkiem. A ceny są bardzo przystępne – Imperial IPA za 15 zł jest jednym z droższych piw. I wszystko można wziąć w desce. Absolutnie wszystko! Rewelacja, która nadal jest ewenementem wśród multitapów we Wrocławiu.

Jest pewien problem z rotacją, bo te lepsze piwa z Browaru Stu Mostów (m.in. seria Art+) pojawiają się raczej incydentalnie, a reszta. Cóż, raz w Browarze Stu Mostów byłem późną jesienią i na dziesięć kranów, było osiem jasnych piw, a do tego jeszcze Black IPA, czyli poniekąd też piwo jasne, chociaż ciemne :) Przecież w listopadzie aż prosi się o coś mocniejszego, gęstszego, oleistego. A będziemy mieli RIS-a z beczki w lecie. O_o. Nie ogarniam.

Prezentacja menu piwnego też jest bardzo przyjemna i (tutaj mały przytyk w stronę AleBrowaru – można wprowadzić pewną systematyczność i schematyczność przy dodawaniu nowych piw i ich wizualizacji na barze? Jak widać można. Wizualnie i marketingowo Browarowi Stu Mostów nie można nic zarzucić i to widać na każdym kroku, w każdym ruchu browaru, każdym poście na fejsie czy stronie. Ktoś dba o to, mimo wielu zapewnień na polskiej scenie piwa rzemieślniczego, że dobre piwo obroni się samo. Nie obroni się, a słabe piwo z dobrym marketingiem potrafi się sprzedać (tu wstaw nazwę pewnego innego wrocławskiego browaru, nazywanego koncerniakiem wśród piw rzemieślniczych).

Częścią marketingową jest, moim zdaniem, kuchnia, za którą odpowiedzialny jest uczestnik programu „MasterChef” – Michał Czekajło. Kuchnia jest, nie do końca jestem w stanie znaleźć polski odpowiednik tego słowa, fancy. Ekstrawagancka? Wykwintna? Przekombinowana? Wszystko pasuje. I trochę mnie to dziwi, bo ja jednak utożsamiam piwo ze jedzeniem ulicznym bądź fast-foodem, trochę zgodnie z tradycją brytyjską, zamiast z daniami mocno wyszukanymi. Tutaj mamy kulinarną „nową falę” – jarmuż, bataty, prażone haloumi i inne składniki wymieniane przez Taco Hemingwaya :) A w gruncie rzeczy najsmaczniejszy jest precel na bazie brzeczki piwnej. Może inaczej – najbardziej pasującym do piwa. Próbowałem kilku dań i są smaczne, tego nie da się ukryć – tak dobrze przyrządzonej baraniny nie jadłem od czasów arabskich restauracji na południu Europy. W związku z tym, niekoniecznie chciałem je zalewać piwem. A wysokiej jakości składniki przekładają się na wysokie ceny. Niestety, to co zaoszczędzicie na piwie, wydacie na jedzenie.

Wystrój wnętrz mógłby być dłuższą opowieścią, gdybym się na nim lepiej znał. Mariaż browaru z restauracją i multitapem musiał zaowocować kilkoma zgrzytami. Przede wszystkim – jest mało miejsca :/ Tak diabelnie mało miejsca, że przy większości stolików nie da się komfortowo zjeść w większej grupie. Wydawało mi się, że jeżeli rezerwuję stolik dla sześciu osób, to będzie to stolik przy którym sześć osób będzie mogło swobodnie zjeść i postawić piwo. Cóż – nie ma takich luksusów. Druga rzecz – antresola z widokiem na browar to świetny pomysł. Pod warunkiem, że browar nie jest jednocześnie magazynem. Stojące kartony, petainery i kegi nie są może jakieś obrzydliwie obleśne, ale coś tam do życzenia pozostawiają. Schludny browar jako sensu stricte maszyneria, nawet pracująca, prezentowała by się znacznie lepiej.

A na koniec zachowałem sobie concept store, bo tak jak pisałem, Browar Stu Mostów, to nie tylko piwo. Ze swoimi produktami regularnie pojawiają się na Wrocławskim Bazarze Smakoszy. Trzeba zaznaczyć, że są to produkty związane w jakiś sposób z piwem i powstające z resztek z jego produkcji. Musztarda, ketchup (niekoniecznie z pomidorów), majonez, ocet, kajmak, pieczywo, a nawet sery. Co do jakości – majonez z chmielem jest podobno na bazie Citry i Galaxy, ale jak dla mnie, były one na granicy wyczuwalności. Ogólnie te wszystkie produkty są bardzo smaczne i stanowią interesujący dodatek do głównego biznesu.

Interesujące wydaje się także sprzedawanie artykułów birofilistycznych, ale… Ceny to jakieś nieporozumienie. 5 zł za etykietę? Naprawdę? To jest jakieś 500% marży, jak nie więcej. Żenujące żerowanie na fanach i kolekcjonerach. Jest dwadzieścia milionów powodów, dla których taka cena jest po prostu zdzierstwem. Perun oferuje zestaw 12 etykiet, 4 kapsli i 2 podkładek za 16 zł. W Stu Mostach za coś takiego zapłacilibyśmy pewnie koło 70 zł. Dramat. Nie polecam!

Podsumowując – jeżeli nie mieszkasz w pobliżu i kiedykolwiek byłeś już w jakimkolwiek browarze, wizytę w Browarze Stu Mostów możesz sobie odpuścić. Bo ichnie piwo dostaniesz bez większych problemów w butelkach, bądź w innych multitapach, a stosunek cena/jakość kuchni nie zachwyca. W centrum byłby to punkt obowiązkowym, latem kusi pobliże browaru piastowskiego, ale żeby specjalnie się tam tarabanić przez pół miasta? Nie, dziękuję :) Ale wskoczyć na piwko podczas trasy rowerowej wałami Odry (tak, wiem, nie wolno i nie pochwalam :)) – to słuszna koncepcja ze wszech miar.

Facebook/web: https://www.facebook.com/BrowarStuMostow/ | https://100mostow.pl/
Ontap: http://stu-mostow.ontap.pl/

Zostaw Komentarz