Paryż – Żelazna Dama

Paryż – Żelazna Dama

zamieszczone w: Europa, Francja | 0

Cóż można napisać o budowli, o której zostało napisane praktycznie wszystko? I gdy pisały o niej postaci, którym ja do pięt nie dorastam? Nawet miałem powołać się na najstarszą polską encyklopedię, wrzucić tylko i wyłącznie zdjęcia z podpisem ‚Wieża Eiffla jaka jest każdy widzi’. Tym bardziej, że wpis ten jest przeklęty – miał się pojawić, tradycyjnie, w poniedziałek popołudniu, ale zmieniły mi się plany, więc musiałem przenieść na dzień następny, zatem napisać go w nocy z poniedziałku na wtorek. Ale padła baza danych na serwerze i znów trzeba było przenieść termin. A do tego strasznie mnie kusiło napisać najpierw o bardzo trendy temacie, czyli multi-kulti we Francji, lecz to zostawię sobie na później, gdyż to temat śliski, a i dobranie do nich ilustracji nie jest łatwe.

Wieża znajduje się zaraz przy Sekwanie, która jest zresztą optymalnym punktem orientacyjnym jeżeli chodzi o zwiedzanie stolicy Francji i w bezpośrednim sąsiedztwie co najmniej dwóch stacji metra. Legendarne podejścia do Żelaznej Damy są prostopadłe do Sekwany i należą do popularniejszych obiektów wypoczynkowych w mieście. Większość zdjęć wykonywanych w Paryżu, pasujących do standardu osób próbujących dotknąć czubka wieży wykonuje się właśnie na tych terenach zielonych, bo trzeba dysponować obiektywem o odpowiednio szerokim kącie by złapać ziemię i szczyt, bądź wykonać zdjęcie z dostatecznego dystansu. Prawda jest taka, że w dzień wieża prezentuje się tym mniej imponująco, im dalej od niej jesteśmy. I, chociaż to oczywiście subiektywna sprawa, wydaje mi się, że obecna symbolika wieży wiąże się bardziej z historią i ogólnoświatową estymą, niż rzeczywistymi wartościami estetycznymi. Trzeba sobie też jasno powiedzieć, że gdyby nie lokalizacja w zieleni, wieża pewnie nie prezentowała by się tak okazale.

Kiedy już znajdziesz się przy jednym z przęseł, bo w nich znajdują się wejście na szczyt i piętra, przygotuj się na długie kolejki i przeszukanie znacznie dokładniejsze niż na wielu lotniskach. Na punkcie walki z terroryzmem Francja ma zresztą obsesję i nikt mi nie wmówi, że nie ma to związku z mniejszością muzułmańską. I nastaw się na bardzo długie stanie w kolejce, zwłaszcza jeżeli zamierzasz odwiedzić wieżę w weekend. Lub wjechać na szczyt windą. Teraz tak – jedna winda dowozi na poziom 1+2, a druga zabiera z drugiego poziomu na szczyt. Różnice w cenie są nieznaczne, ale będę (wyjątkowo!) bronił wchodzenia pieszego. Tylko na drugi poziom, bo wyżej nie można. Oczywiście nie w celach oszczędności pieniędzy, bo te trzy czy cztery Euro to gra nie warta świeczki, ale już oszczędność czasu jest znaczna (bo na schody można wejść niemal z marszu, szczególnie poza szczytem, zaś na windę czeka się do godziny).

No i jest jeszcze kwestia pewnej tradycji, zwyczaju i ceremoniału. Piesze wejście na kilkaset schodów, gdy co pięćdziesiąt z nich widzimy licznik namalowany na stopniach, to nieodłączny element wycieczki do Paryża. Czy bardzo męczy? No, jeżeli ja wszedłem, to można! W przeciwieństwie do wielu zamkniętych budowli, wchodzenie na Wieżę Eiffla daje satysfakcję, gdyż widzisz postęp i natychmiastowy efekt wysiłku. Z każdym krokiem i każdym schodem, jesteś coraz wyżej nad Paryżem i widzisz coraz więcej. Na pierwszym piętrze Żelaznej Damy można zjeść posiłek z widokiem na miasto i nie jestem pewien czy po posiłku będziesz miał pełny brzuch, ale szanse na pusty portfel są spore. Dysponując 150 Euro na parę raczej nie zaszalejesz. Podobno jest to jedna z najlepszych restauracji w Paryżu, ale nie mam zamiaru tego sprawdzać. Nigdy. Musiałbym mieć naprawdę nieograniczone zasoby gotówki, by decydować się na taką ekstrawagancję.

Tak jak pisałem, wieża ma trzy poziomy. Nie sprawdzałem dokładnej wysokości, ale na mój gust znajdują się mniej więcej na wysokości 1/5, w 2/5 oraz na szczycie. I, jak często w życiu bywa, najlepiej wszystko wypośrodkować. Na pierwszym tarasie obserwacyjnym, jeżeli wierzyć moim obliczeniom i szacunkom, mniej więcej na wysokości sześćdziesięciu metrów, nie możemy jeszcze nacieszyć wzroku wszystkimi urokami Paryża. Tak naprawdę środkowa platforma jest optymalna, na szczycie bowiem…

Paryż ma kilka wspaniałych punktów widokowych. Wieżowiec Montparnasse oraz bazylika Sacre Coeur na wzgórzu Montmartre (o których będzie wpis), łuk triumfalny, katedra Notre Dame, a pewnie także kilka wieżowców na La Defence. Z Żelazną Damą żaden nie może się równać i odpada w przedbiegach, głównie ze względu na lokalizację i wysokość budowli. Wieża Eiffla ma w końcu prawie trzysta metrów, a najwyżej położona platforma widokowa jest tuż przed anteną, czyli na 280. metrze. Ale bez lornetki jest ciężko, szczególnie w dzień. Ja wzrok mam bardzo dobry, możę nie wybitny, ale niektóre miejsca doprawdy bardzo ciężko dostrzec, dopóki nie zostaną rozświetlone w nocy.

Może jakaś anegdota dla rozluźnienia atmosfery? Pójdziemy w stronę sowiecką – będzie i śmieszno i straszno. W zimny poranek 4. lutego 1912, domorosły wynalazca, krawiec, szaleniec i spadochroniarz Franz Reichelt uzyskał w końcu pozwolenie na wykonanie skoku z własnoręcznie uszytym kostiumem spadochronowy, który bardziej przypominał obecne wing-suity. Kiedy słyszałem o tej historii, nie przypuszczałem na jakie poziomy absurdu się wspinam. W momencie skoku, Franz potknął się i zaplątał w kostium, przez co runął na ziemię. Jak wykazała późniejsza autopsja, w momencie upadku już nie żył, umierając na atak serca w powietrzu. Całość została zarejestrowana i jest dostępna na youtube a więcej o Franzu Reichelcie można poczytać na wikipedii.

Wieża ma jeszcze jedną zaletę – symetrią, którą sam kocham, co wielokrotnie podkreślałem na blogu. Jestem zwolennikiem wielkiego porządku, w wielu sprawach nawet pedantem, w co trudno uwierzyć ;) I dla każdego, kto widzi piękno w identycznych kształtach bądź rozmaitych wzorach geometryczny, Wieża jest po prostu kopalnią pomysłów do zdjęć czy innej formy docenienia symetrii. Ja pod Wieżą miałem tyle samo zabawy, co na poszczególnych platformach widokowych, ale nieraz powtarzałem, że jestem specyficznym typem turysty.

Tak naprawdę optymalnym sposobem na spędzenie czasu na Wieży jest wschód lub zachód słońca. Z przyczyn czasoprzestrzennych, zobaczenie wschodu jest raczej niemożliwe. Natomiast wieczór jest magiczny. Gdy Żelazna Dama rozświetla się znienacka i gdy możemy zobaczyć jak Miasto Światła powoli rozbłyska milionami malutkich światełek. Gdy poświata całej aglomeracji zmienia kolor nieba. Gdy widać małe smugi kolorów, sunące po ulicach i Sekwanie. W końcu – kiedy robi się nieco mniej tłoczno, bo przecież nie każdy może zostać na szczycie do samego końca. A jak najbardziej warto. Rzadko przeczytasz tutaj, żebym powiedział, że na jakąkolwiek atrakcję warto wydać ponad 10€, ale tutaj nawet 20€ byłoby dobrą inwestycją. Prawdziwa perła Paryża.

Zostaw Komentarz