Stirling – obowiązkowy punkt wycieczki po Szkocji

Stirling – obowiązkowy punkt wycieczki po Szkocji

zamieszczone w: Europa, Szkocja | 0

Trzy główne powody wizyty w Strirling i konieczności zostawienia tam co najmniej 100 zł. Zamek, Kościół Świętego Krzyża oraz pomnik Williama Wallace’a. Wszystkie zabytki zachowane są w wyśmienitym stanie i stanowią ważne punkty w historii Szkocji, w przeciwieństwie do wielu – równie pięknych – pomniejszych zamków i kościołów na północy Wielkiej Brytanii, którym to poświęciłem osobny wpis. Zgodnie z ideą blogu, skradzioną bezczelnie z komiksów o Tytusie, Romki i A’Tomku, będziemy bawiąc uczyć, zatem po raz kolejny skapnie na Was kilka kropel historii.

Zacznijmy od Kościoła Świętego Krzyża (z ang. Holy Rude). Na miejscu nie było łatwo domyślić się wezwania tego Kościoła. Po burzy mózgów trzech osób, z czego jedna mieszka na stałe w Szkocji od lat, druga pracuje w anglojęzycznej firmie, a trzecia często służbowo jeździ do Stanów, doszliśmy do wniosku, iż może być to pw. Męki Pańskiej. Chyba na tym stanęło. Close enough. Holy Rude pochodzi, czego dowiedziałem się dopiero w Polsce, od staroangielskiego rood, oznaczające właśnie krzyż.

Obecny kształt świątynia zaczęła przyjmować w XV w., kilkanaście lat po budowie zamku w Stirling, a ukończono ją w XVI w. Wziąwszy pod uwagę, że zamek Stirling, o którym będzie zaraz, przez długi czas funkcjonował jako stolica państwowości i siedziba królewska, naturalne jest że w leżącym u podnóży Kościele Świętego Krzyża odbywały się wszelkie chrzty, koronacje i podobne wydarzenia związane z rodziną królewską. Także w tym kościele swoje kazania wygłaszał John Knox, rozpoczynając reformację w Szkocji, która doprowadziła do przyjęcia Kalwinizmu jako obowiązującej religii.

Dookoła potężnej budowli znajduje się cmentarz. Wiele osób wierzy, i jestem skłonny przyznać im rację, że właśnie cmentarze, im starsze tym lepiej, najdosadniej świadczą o zmianach kulturalnych i stanowią dziedzictwo historyczne narodów. Nie mam zbyt wielu fotek z tego miejsca, bo dopadła nas prawdziwie psia pogoda i zamókł nie tylko aparat, ale nawet chusteczki jednorazowe, którymi przecierałem obiektyw. Szkocja w najczystszej postaci.

Wallace Monument znajduje się na Abbey Craig, wzgórzu leżącym w odległości dwóch mil od centrum Stirling. Wielu Polakom nazwisko i imię William Wallace mówią niewiele, zatem trzeba się posłużyć pseudonimem i powiedzieć Braveheart, czyli ‚Waleczne Serce’. Wieża została wybudowana w połowie XIX w., by wspierać szkocką tożsamość narodową. 67-metrowa wieża stanowi swego rodzaju muzeum szkockiego bohatera narodowego, ale cena (9.50 funtów) odstrasza i odpuściliśmy sobie, uznając że cena jest nieadekwatna do wielkości budowli i jej potencjalnej zawartości. Po jakimś czasie, sprawdzając stronę obiektu, nie żałujemy. Za to widoki ze wzgórza były gratis i są w całości warte swej ceny :). Po zdjęciach można też ocenić szkocką pogodę w przeciągu kilkunastu minut.

I mała uwaga – oglądając film Mela Gibsona, pamiętajcie że ma on z prawdą niewiele wspólnego. William Wallace nie był Walecznym Sercem (był nim Robert Bruce), był drobnym rzezimieszkiem i z czasem zebrał grupę podobnych sobie ludzi. A z Anglikami czy Szkotami, którzy nie popierali jego sprawy, rozprawiał się w brutalny sposób, np. wiążąc im ręce i nogi i wrzucając do rzeki. Także ten, telewizja kłamie ;)

I last but not least lub, jak mawiają Szkoci, creme de la creme Stirlingu, czyli zamek. Umiejscowiony na wzgórzu i otoczony z trzech stron wysokimi klifami (patrz zdjęcie) nigdy nie został zdobyty i przez długi czas był siedzibą króla Szkocji i jego świty, począwszy od XII w.. Prawie wszystkie budowle istniejące obecnie pochodzą z lat 1490-1600, z czasów gdy Szkocją rządziła dynastia Stuartów. Niestety, do zamku dotarliśmy wraz z siąpiącym deszczem i, chcąc nie chcąc, większość czasu spędziliśmy w pomieszczeniach, gdyż mury zamku były nie tylko nieprzyjemne ze względu na pogodę, ale również dość niebezpieczne – strome i śliskie schody, a poręczy brak.

Wnętrza są świetne, jeżeli ktoś lubi tego typu rozrywki. Wszystko zachowane w fantastycznym stanie, odrestaurowane, na miejscu są przebrani w odpowiednie stroje statyści, którzy zapytani (i nie pytani) opowiadają rozmaite historie związane ze Stirling. Poza kaplicą, Wielką Halą oraz pałacem renesansowym znajduje się tutaj także muzeum pułku piechoty szkockiej, które dokumentuje jakieś 200 lat historii Highlanders’ów. Jedyny minus i to spory – koszt wejściówki. 14 funtów. To jest BARDZO DUŻO. Najlepszą opcją żeby obejść tę cenę jest zapłacić… jeszcze więcej. Już tłumaczę dlaczego. W Szkocji funkcjonuje coś takiego jak explorer pass, który pozwala na darmowy wstęp na wszystkie obiekty z listy (długiej, kilkadziesiąt pozycji) w przeciągu X dni, w zależności od ceny. Biorąc pod uwagę, że podczas objazdówki zaliczy się na bank Edynburg i właśnie Stirling, to wszystko inne jest już gratis. A to dobra obniżka.

Zostaw Komentarz