Guanche

guancheBursztyn wpadający w brąz, mocno oleisty zostający na szklance. Guanche to flagowy produkt Wysp Kanaryjskich, tworzony z białego rumu i miodu. I oba te składniki czuć w zapachu, a obok nich pomarańcze i zioła. W ustach przede wszystkim słodkość, bardzo miodowa i naprawdę intensywna. Oprócz tego kwiatowość jak w dobrej kwiaciarni.
20% likier jest bardzo gęsty i treściwy. Idealny do picia bez dodatków lub z lodem. Wszystko jest lepsze z lodem ;) Przypuszczam, że fajnie się łączy z mlekiem, czego nie omieszkam sprawdzić.

Licor 43 / Cuarenta Y Tres

2015_01_01_43Moim zdaniem, jako wielkiego fana likierów, jeden z lepszych likierów świata. Wysoko procentowy (31%), ale ze świetnie ukrytym alkoholem. Mocno waniliowy i ogólnie pachnący przyprawami, pomarańczami i cytryną. Bardzo słodki, gęsty, prawie jak miód. I tu zasadnicza rada – z czym podług przysłów najlepszy jest miód? Z mlekiem. Tak samo jest z tym likierem. Łączony w stosunku 1:3, z lodem lub bez (chociaż wiemy, że wszystko jest lepsze z lodem :)) to prawdziwe niebo w gębie. I cichy morderca. POLECAM!


999, Red Nines

2015_01_01_999_red_ninesTrojanka litewska to majstersztyk w nalewkach ziołowych. Ogólnie za nimi nie przepadam, bo są zbyt gorzkie, najczęściej bazowane na piołunie (jak chociażby balsam ryski), a tutaj 999 ma fajny słodkawy posmak, jest gęsty, ma fantastyczny aromat, ale trzeba mieć w pamięci że to aż 35%. 35% lepsze zdrowie :D

Ruavieja – Licor de Hierbas

2015_01_01_ruavieja_hierbasMniam mniam mniam :D Likiery ziołowe lubimy. Ruavieja Licoe de Hierbas przywiozłem z Alicante razem z drugą, klasyczną, wersją Ruavieja. Jest bardzo ziołowy, a jednocześnie mało gorzki, co w ziołowych jest rzadkością. Trochę przypomina mi litewskie czerwone 999, ale jednak ma dużo lepiej ukryty alkohol i dużo mniej słodyczy. Nie wiem czy jest do dostania w Polsce, ale jeśli tak, to polecam.


Antica Sambuca Superiore

2015_01_01_antica_sambuccaNie pamiętam czy tę Sambucę kupiłem na Malcie czy we Włoszech, ale pamiętam że byłem przekonany, że to taka likierowa grappa. Jakież było moje zaskoczenie, a nawet rozczarowanie, gdy po otwarciu dostałem w ryj anyżem. NIE CIERPIĘ ANYŻU. Mam chyba 5l araku, trochę ouzo i nie kwapię się do picia. Tutaj na szczęście malinki i cukier bardzo dobrze przykrywają ten anyż. Wprawdzie, jak to anyż, zostaje na podniebieniu, ale jestem to w stanie tolerować. A gdy dojdę do dna butelki, może nawet polubić. W końcu imbir niedawno polubiłem ;)

Kretarakimeli

kretarakimeliPierwszy z łupów z Krety. Grecki odpowiednik rakiji formalnie na krecie zwany tsikouda. Bazą jest dokładnie to samo, co Włosi nazywają grappą, Gruzini czaczą, a Turcy raki. Czyli, mniej więcej, destylat z winogron. Piękny złocisto-miodowy kolor. W tym przypadku, by dodać ducha krety i lekko ucywilizować tsikoudę dla turysty, do raki dodano miodu. Dzięki temu w zapachu dostajemy dużo słodyczy. Oczywiście nuty grappy, które nam się pewnie skojarzą z bimbrem, są wyraźniejsze, ale miód się też przebija. I ślady anyżu. W smaku na początku jest raczej wytrawnie, a dopiero na finiszu dochodzi ten miodowy posmak.


Frisco – Okurka i mata
czechy_frisco_ogorek

Rzadko mam ochotę rzygać, kiedy piję alkohol, ale kiedy to robię, zazwyczaj jest to przy napojach o smaku ogórka. Chryste Panie! Kto to wymyśla, kto to zatwierdza, kto to testuje. I w końcu – kto to pije – chyba nikt. Do ogórka dodano miętę, która sama w sobie jest oczywiście majstersztykiem, ale tutaj… Wypiłem dokładnie dwa łyki, a ten drugi tylko z rozpędu. A muszę dodać, że byłem bardzo spragniony – wolałem napić się wody z kranu. Także ten… Uważajcie :)

Rosso Nobile al Cioccolata

IMAG0692Hit nad hity nad hity hit. Czaiłem się na wino czekoladowe od dawna, miałem je na shortliście, ale 10 funtów (+przesyłka) w masterofmalt wydawało mi się przesadą. W makro powiedzieli mi, że tego co chciałem nie mają (Rubis), ale jest coś takiego… Zamieniłem więc Chrobrego na butelkę tego specyfiku i nie żałuję ani troszkę. Klasyczne półsłodkie, a nawet może słodkie wino z bardzo wyraźną nutą czekolady deserowej. Tak w aromacie jak i w smaku. Zrobił Kazek wynalazek? Może i tak, ale za to jaki to wynalazek. Miłość od pierwszego łyku :)


Riga Balzams currant

2015_03_25_riga_black_balzansDla miłośników większej ilości procentów i mocniejszych doznań – balsam ryski w wersji ‚czarna porzeczka’. Jest to słabsza z dwóch wersji tradycyjnej łotewskiej piołunówki, która polega na rozrobieniu normalnego Ryskiego Baslamu z sokiem porzeczkowym. I dzięki Bogu, bo dużo na tym napój zyskuje. Przede wszystkim to super prezent, bo kamionkowa butelka świetnie prezentuje się na półce. Kolorystycznie jest ciemne bordo, prawie przechodzące w brąz/fiolet. Pod światło piękny krwisty kolor, gęstej krwi albo bardzo ciemnego czerwonego wina. Zapach to głównie porzeczka i zioła. Jednoznaczne skojarzenie z aptekami z czasów PRL, gdzie na miejscu robiono niektóre leki. Kubki smakowe najpierw atakuje intensywna kwaśność. Właśnie z dojrzewającej czarnej porzeczki, już prawie gotowej, ale jednak aż proszącej się, by zostać kilka dni na krzaku. Potem szybko przechodzi to w intensywną gorycz, typową dla gorzkich, ziołowych likierów. Nawet kojarzy się z absyntem. Całość bardzo rozgrzewa, po przełknięciu momentalnie jakby temperatura się podniosła o kilka stopni. Gorycz zostaje w przełyku długo, bardzo zalega, ale nie jest straszliwie uciążliwa. Jest, pamiętamy że piliśmy, ale niekoniecznie mamy ochotę się pozbyć. Świetny suwenir z Łotwy.

Rum Božkov

bozkovWiedzieliście, że Czechy słyną z rumu? Ja też nie. Kiedy kraje kolonialne mogły przywozić destylowany rum z Ameryki Południowe, uziemione Czechy (ściślej całe Austro-Węgry, chociaż tradycja pozostała głównie w Czechach) postanowiły stworzyć swój odpowiednik z dostępnych materiałów, czyli buraków cukrowych i ziemniaków. Cóż, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. A od niedawna Božkov rodzajowej nazwy rum już używać nie może, bo Unia zabroniła. Bo rum ma być z trzciny cukrowej. A żeby mieć porównanie do czeskich produktów, kupiłem najtańszy rum z Polmosa. Rum Galeon nie ma podanego składu i nie wiem z czego i jak jest robiony, że kosztuje 23zł za 0.5l.
Klasyczny Božkov to delikatna słodycz w aromacie, znacznie mniej wyczuwalna w smaku, powiedziałbym nawet – zbyt słabo jak na rum. Do tego lekki karmel, którym zresztą jest ten produkt barwiony. No i – tu przykre odczucie – klej modelarski. Nie wikol, tylko taki do plastikowych modeli samolotów. Zdecydowanie produkt do drinków.
Za to Božkov special z dodatkiem kawy (pewnie aromatu kawowego ;)) jest już znacznie lepszy. Pełny, gęsty aromat z wyraźnie zaznaczoną kawowością (bardziej kawy z mlekiem niż czarnej). Do tego znacznie większa słodycz przy niższym woltażu (33%), powoduje że Božkov Special idealnie nadaje się do konsumpcji samodzielnej :) Świetna pamiątka z Czech.
A nasz Galeon? Mało cielisty, mało aromatyczny. Mi przypominał dzieciństwo i herbatę z rumem w zimowe dni (tak, rodzice dawali mi alkohol jak byłem dzieckiem :D) – to niekoniecznie jest pozytyw, bo chociaż wspomnienie miłe, to od alkoholu wymagam nieco więcej.

Coconut Arrack

srilanka_coconutarakŁo matko! Pamiętam, kiedyś w Tajlandii kupiłem napój, który miał być piwem, bo butelkowany był w klasycznej europejskiej butelce po piwie oraz zamknięty na kapsel. W czterech chłopa nie stroniących od alkoholu, nie udało nam się skończyć nawet połowy butelki, nie ważne czy na czysto czy w jakichkolwiek drinach. Był to po prostu niepijalny bimber bardziej przypominający paliwo rakietowe niż alkohol w europejskim znaczeniu tego słowa. I tak w czasie i przestrzeni przenosimy się na Sri Lankę i mój jedyny wysokoprocentowy alkohol wypity na miejscu. Dlaczego tak, będzie w innym wpisie, a tutaj najlepszym tematem jest technologia produkcji. Otóż arak robi się z destylowania „toddy”, a toddy to wino palmowe, którego nie udało mi się nigdzie dostać. Niestety, przypuszczam że procesy chemiczne stoją na Sri Lance na tak niskim poziomie, że otrzymywany destylat jest ohydny. Owszem, ma moc i kopie (33.5% w butelce 180 ML, sprzedawane po 2€), ale nawet lane w stosunku 1:4 z colą, zapach coli jest skutecznie mordowany przez arak. Przebija się czysta chemia, benzyna, jakieś płyny do naczyń… Tragedia :( Ze Sri Lanki przywiozłem sobie jeszcze trzy butelki, które swego czasu sprawdzę ;)

Chamisul

korea_chamisulMoje pierwsze soju. I pewnie ostatnie na długi, długi czas, ale nie mogłem odpuścić okazji kupienia czegoś zupełnie nowego z nowego kraju. I to na dodatek wyrobu prawie niedostępnego w Polsce. Chyba tylko w koreańskiej knajpie Darea widziałem w menu, a w sklepach raczej nie. A co to soju? Taka koreańska adaptacja araku. Kiedy Mongołowie zdobyli Koreę, do kultury koreańskiej wnieśli ze sobą arak, który Koreańczycy zaadoptowali do własnych potrzeb. Jak to smakuje? No, słabo. Taka słodka wódka, tradycyjnie produkowana w woltażu 20%. Jednak nie na tyle słodka, by traktować likierowo i sobie sączyć – to nadal wódka, bardzo ciężka do picia na czysto. Niemal bezwonna, może lekki aromat cukru trzcinowego czy karmelu. Czyli tak – nie nadaje się do sączenia, a żeby sponiewierać trochę za słaba… Cóż… Ciekawa sprawa, jak każda nowa rzecz, ale nie żeby od razu importować. Przy okazji jednak warto skosztować :)

Aperol Spritz
xxx

xxx