Miłocin

Miłocin

zamieszczone w: Polska | 0

Długo zastanawiałem się czy w ogóle zawracać sobie głowę tym wpisem. I doszedłem do wniosku, że jak najbardziej warto – dziś gdzieś usłyszałem tekst, że o naszym człowieczeństwie świadczy ilu osobom w życiu pomożemy. Ok, najbardziej trafna definicja człowieczeństwa to nie jest, ale rzeczywiście – jeżeli ktokolwiek skorzysta z tego wpisu, a najlepiej nawet da lajka lub share’a, to nie będzie źle. Tym bardziej, że tekst będzie zupełnie luźny i w przeciwieństwie do pozostałych zawartych tutaj informacji, nie musi być weryfikowany, bo zawiera – posługując się świadomie pleonazmem by podkreślić wagę moich słów – doświadczenia empiryczne.

Sprawa wygląda tak, że pewnego dnia jeden z kumpli postanowił zorganizować urodzinowego grilla. Cały numer polega na tym, że miejsca do organizacji spotkania przy piwie mamy dużo bliżej, a większość nawet dysponuje ogrodami, stąd by jechać ponad 20 km za Wrocław samochodem nie wydawało się najlepszym pomysłem. Chociaż sam jechałem samochodem, gdyż miałem pracę tego samego wieczora i musiałem być trzeźwy, a co ważniejsze na czas, większość uczestników libacji użyła bardziej tradycyjnego środka transportu – kolei podmiejskiej, dojeżdżającej pod sam obiekt.

Zaparkować na zewnątrz około południa jest ciężko. Oczywiście w czasie weekendu, bo tylko wtedy (i w święta) teren rekreacyjny jest otwarty. Za kasiorkę można wjechać na wewnętrzny parking, gdzie jest niewiele lepiej. Koszt wejścia to 10zł. Na terenie znajdują się boiska do piłki nożnej 5-osobowej tudzież ręcznej i koszykówki (nawierzchnia tartanowa), plac zabaw dla dzieci, mnóstwo stawów, po których można pływać rowerami wodnymi (15zł/godzina) oraz łowić w nich ryby. Oczywiście za odpowiednią opłatą i posiadając zezwolenie, bo w tym kraju za wszystko trzeba płacić i na wszystko mieć zezwolenie ;). Dużym minusem, że stawy (trzy) nie są połączone kanałami, plusem zaś łączna powierzchnia – mniej więcej półokrąg o cięciwie jakichś 150 metrów. To są oczywiście moje obserwacje naoczne poparte mapami google.

No i, co najważniejsze, MNÓSTWO świetnie utrzymanych terenów zielonych, na których można – nieodpłatnie – robić wszystko. A trawnika, bez względu na to czy nad stawem czy nie, z pewnością nie zabraknie. Gdzieś tam szwenda się ochrona, więc strachu nie ma, pływają oswojone łabędzie, które można karmić z ręki. Na terenie znajduje się także restauracja, w której można urządzać wesela czy imprezy firmowe, hotelik dla bo przecież bo takim evencie trzeba odpocząć.

Na pewno jest to świetne miejsce na wypad za miasto, szczególnie dla północy Wrocławia, chociaż w dobie obwodnicy z południa jechałem jakieś 10 minut dłużej. Oczywiście nie napiszę – jedź tam, raj na ziemi, nie ma drugiego takiego. Bzdura. Ale przy okazji – jak najbardziej można się wybrać – żałować nikt nie będzie.

Wyjaśnienie – ten tekst nie powstał w ramach współpracy z żadną firmą ani osobą fizyczną. Nie jest sponsorowany w żaden sposób – żadne teksty na tym blogu nie są. Jeżeli kiedyś pojawi się coś w jakiejkolwiek formie współpracy, jak nazywa się podobno w blogosferze sponsoring – będzie to wyraźnie zaznaczone i NIE BĘDZIE miało wpływu na moją ocenę żadnego miejsca czy towaru. Czuwaj!

Zostaw Komentarz