Kuks – Świetny wypad na weekend

Kuks – Świetny wypad na weekend

zamieszczone w: Czechy, Europa | 0

W Czechach trudno o atrakcje z najwyższej półki, w szczególności poza Pragą. Stąd podzielę się z Wami pewną perełką, którą znalazłem zupełnym przypadkiem, mając nadzieję na ciekawie spędzone kilka dni u naszych południowych sąsiadów. Okazało się bowiem, że w kraju hradeckim, poza stolicą czyli Hradec Kralove, nie ma za bardzo co robić, a większość atrakcji dla mieszkańca Wrocławia nie jest szczególnie zajmująca. Nie wiem, czy to kwestia leżącej turystyki i marketingu, czy rzeczywistego braku interesujących miejsc, ale znaleźć coś interesującego przy polskiej granicy od strony Dolnego Śląska, nie licząc Liberca, to niemal cud.

Tak naprawdę, na Kuks natrafiłem zupełnym przypadkiem, szukając miejsca noclegowego w drodze do Hradec Kralove, albo nawet w podróży głębiej do Czech. Zaskoczyło mnie, że mała wioska, licząca niewiele ponad ćwierć tysiąca mieszkańców, jest zaznaczona w ogóle na googlemaps, a nawet posiada szereg bardzo fajnych i ciekawych fotek. Chwila szybkiej weryfikacji faktów i mitów i niemal od razu pada sakramentalne i przystające każdemu prawdziwemu Januszowi „Grażyna, jedziem tam”.

No i pojechali. Po raz kolejny byłem pod wrażeniem oznakowania na czeskich drogach. Tam po prostu ciężko się zgubić – oznaczona droga do najbliższych wiosek, do najbliższych atrakcji turystycznych (nawet jeżeli są wątpliwej jakości) oraz większe miasta. Każde rondo ma oznakowany każdy zjazd. Po prostu majstersztyk. Jeżeli od to chodzi, jeszcze wiele musimy się od naszych sąsiadów nauczyć i nie wiem czy to kwestia pozostałości po homo sovieticus w Polsce, czy może dłuższe wpływy niemieckiego, a może bardziej austro-węgierskiego Ordnungu w Bohemii.

Geneza kompleksu jest prosta – były sobie lecznicze źródła, zatem trzeba było je wykorzystać. A że czasy były ku temu odpowiednie i zdrowotne właściwości źródełek potwierdzone m.in. przez ekspertów z Baden-Baden, jednego z bardziej istotnych kurortów tamtych czasów, lecznicze źródełka skierowano w jedno miejsce, w którym zrobiono spa. Bezosobowość czasowników jest totalnie nieuzasadniona, gdyż właściciel jest dobrze znany – Franciszek Szpork, jeden z bardziej znanych humanistów Europy Środkowej XVIII wieku. Spa sprawdziło i spopularyzowało się na tyle, że w przeciągu kilkunastu lat dobudowano szpital, kościół i kilka innych budynków. Hrabia zmarł, dzieci okazały się niegodne ojca i kiedy w 1740 nadeszła powódź, spa zostało kompletnie zniszczone, a część pozostałych budynków uszkodzona. Po trzech latach, córka hrabiego, Anna Katarzyna Szpork, przekazała kompleks pod opiekę zakonu bonifratów, ratując zabudowę od doszczętnej dewastacji. „Dobrzy Bracia” opiekowali się szpitalem w Kuks przez prawie dwieście lat, do roku 1938, tworząc tutaj legendarną aptekę i wspaniały ogród, ale lecznicze źródła nigdy nie powróciły do Kuks.

Tyle historii. Jak wygląda Kuks roku pańskiego 2016? Cu-do-wnie! Tak, jak zawsze czytając wpisy na blogu, musisz wziąć pod uwagę, że uwielbiam barok w sztuce i architekturze. Zatem w olbrzymim barokowym kompleksie, przyozdobionym barokowymi rzeźbami, uwieńczonym barokowym ogrodem, czułem się jak w raju. Autorem rzeźb jest Matyas Bernard Braun, nazywany czeskim Michałem Aniołem. Cóż… tutaj trzeba zachować pewne proporcje :) Wprawdzie nie widziałem jeszcze nic z ważniejszych dzieł Michała Anioła na żywo, ale małe co nieco w marmurze widziałem podczas swoich wypraw do kolebek renesansu włoskiego i… Rozumiem, że w kamieniu pracuje się pewnie znacznie trudniej, niż w miękkim marmurze, ale patrząc na twarze czy detale architektury, nawet nie ma czego porównywać. Jest to mecz przegrany przed pierwszym gwizdkiem. Walkowerem. Co nie oznacza, że rzeźby te są złe – przeciwnie. Nie należy jednak budować nadmiernych oczekiwań.

Artysta starał się przedstawić nie tylko cnoty, ale również wady, co nie jest tak popularne w sztuce. Z jednej strony są zatem cnoty, nie tylko te najbardziej znane cywilizacji chrześcijańskiej kardynalne (roztropność czy męstwo), ale także choćby szczodrość, cierpliwość czy nadzieja. Arystotelesowskie wady są nam bliższe jako grzechy. Mamy więc obżarstwo, pychę czy lenistwo, ale też skąpstwo, rozpacz bądź oszustwo. Symbolika i alegorie przedstawione w postaciach bywają nietypowe i trudne do odgadnięcia i samodzielne odgadywanie stanowi nie lada zagadkę, szczególnie powiązanie zwierząt z cechami charakteru. Jeszcze większą zagwozdką, tym razem lingwistyczną jest próba zrozumienia czeskich nazw, często tak bardzo odbiegających od oczekiwań i podejrzeń. A będzie na to bardzo dużo czasu, bo są dwa zestawy cnót. Pierwszy – kopie – znajdują się na murach obiektu, jako swego rodzaju armia Drugi, oryginały z XVIII w. są dostępne tylko z przewodnikiem w jednym z pawilonów i mają opis. Po czesku :) Jeżeli jednak nabędziemy bilety na wycieczkę z przewodnikiem, otrzymamy także – tylko w formie wypożyczenia – krótki przewodnik po obiekcie w języku polskim. Bardzo pomaga.

Osoby mające więcej czasu, mogą udać się wytyczonym szlakiem na zachód, do pobliskiego lasu. W odległości około dwóch kilometrów od kompleksu, znajduje się wykuta w skale szopka betlejemska, podobno największa tego typu na świecie, a po drodze możemy napotkać inne sceny biblijne. Nietypowe umiejscowienie rzeźb miało skłaniać do przemyśleń i działać na zasadzie kontrastu. Trzeba przyznać, że się udało :)

Oczywiście to nie wszystko – Bonifraci zaopiekowali się bowiem hotelem i stworzyli tutaj jedną z najbardziej renomowanych aptek w okolicy. Ziołolecznictwo zawsze miało swoich fanów i nie będę tutaj próbował rozsądzać, kto ma rację w sporze ekologia vs nauka, chociaż jako umysł ścisły nie mogę języczka u wagi przechylić w stronę wynalazków naturalnych :) Tym niemniej w lokalnym sklepie można nabyć ciekawe produkty w bardzo rozsądnych cenach – mi udało się dostać lizaki z chmielu oraz dżem z rokitnika.

Kuks, jak wiele innych miejsc w Czechach, jest także fantastycznym miejscem dla rowerzystów. Jeżeli spędzacie jakiś czas choćby w Kudowej i macie rower – trasa będzie niemal wymarzona by dojechać, aktywnie odpocząć na miejscu, zwiedzając czy skorzystać z (dość nielicznych) lokalnych knajpek, a po jakimś czasie wrócić do Polski. Kuks jest bardzo przyjazny jednośladom i byłem zaskoczony, jak dobrze rozwinęła się turystka rowerowa w Czechach, w porównaniu z zeszłym rokiem, gdzie ani w Libercu, ani w Teplicach, nie działo się wiele w tej materii.

Tak, wiem, bardzo się tutaj zachwycam tym miejscem, ale inaczej po prostu się nie da. Szczerze polecam dawny szpital Bonifratów w Kuks. Może moja entuzjastyczna opinia wynika z niskich oczekiwań i jeżeli nastawisz się na drugi Luwr, to będziesz rozczarowany. Ale w skali okolicznych pseudo-atrakcji, Kuks kwalifikuje się do rangi arcydzieła.

Zostaw Komentarz