Florencja – Kościoły

przez Europa, Włochy 0

Skąd wiem ponadprogramowo wiele o kościołach Florencji? Bo w prawie każdym z nich była możliwość indywidualnej wycieczki, o czym szerzej napiszę przy okazji ogólnego przedstawienia wrażeń z Florencji. Może zacznę od wymienienia miejsc, których nie odwiedziłem, ale z pewnością kiedyś do nich zawitam. Piękny (podobno) barokowy kościół Wszystkich Świętych, leżący na rzeką Arno. Bazylikę św. Miniato (istnieje polski odpowiednik?) w pobliżu Piazzale Michelangelo też odpuściłem, podobnie jak inne kościoły, leżący na południowym brzegu Arno.

Cattedrale di Santa Maria del Fiore – Katedra Matki Boskiej Kwietnej

Trzeba przyznać, że pewnie gdybym zapłacił za bilet wstępu i zwiedził cały kompleks związany z tym biletem, pewnie katedrze musiałbym poświęcić osobny wpis. Ale jest jak jest – bilet kosztuje 15€ (sporo) i obejmuje wejście na szczyt katedry oraz pod kopułę, wejście na dzwonnicę, do krypty, do baptysterium oraz muzeum katedralnego. Jeszcze kilka lat temu do każdego budynku były osobne bilety, ale idąc na rękę turystom, a także budżetowi miasta, połączone opłaty, więc chcąc niechcąc po zakupie biletu, możemy wejść wszędzie. Osoby o słabej kondycji od razu ostrzegam – windy nie ma, a zarówno kopuła Duomo, jak i dzwonnica to ponad czterysta dość stromych schodów.

Po Duomo miałem znów prywatną przewodniczkę, ale tym razem obyło się bez dywagacji i wykładów historycznych, a bardziej na ogólnych wrażeniach dotyczących Florencji. Przewodniczka bowiem była z USA wraz z całym amerykańskim luzem, stąd szybko przeszliśmy na tematy okołokatedralne. I tak, dążę tutaj do anegdotki – wewnątrz katedry, nad wejściem znajduje się zegar. Dość specyficzny, bo 24-godzinowy – pytam zatem przewodniczki – WTF czemu dlaczego takie wyjście poza standard. A ona – przyznaje, że nie wie dlaczego i że to chyba są dni miesiąca :) A ja – no ale jak dni miesiąca – przecież wyraźnie widać rzymskie liczby?! Okazało się, że amerykański system edukacji nie przewidział rzymskich liczb.

Suchar zakończony, pranie wyschło, wracam do katedry. Tak naprawdę wnętrze, poza freskami na kopule jest raczej surowe i mało atrakcyjne. A do tego straszliwie ciemne. Właśnie za wystrój wnętrza tak bardzo obciąłem ocenę atrakcyjności. Zdobienia fasady i kolorystyka biało-zielono-czerwonego marmuru kwalifikuje budynek do grona cudów świata. Nawet jeżeli ta fasada pochodzi z drugiej połowy XIX w., a nie z XV w., jak cała katedra. Były nawet narzekania na nadmierne zdobienie, ale, na szczęście, przeszły bez echa. Katedra jest na bieżąco czyszczona i ciekawym zjawiskiem estetycznym jest porównanie elementów doczyszczonych z brudnymi, które znajdziecie na jednej z fotek. Można? Można!

Katedra jest niewątpliwie warta zobaczenia. Moja stosunkowo niska ocena wynika z przesytu atrakcjami architektonicznymi Florencji oraz wielkimi oczekiwaniami po ujrzeniu fasady.

Wstęp: katedra bez opłat, reszta 15€;
Atrakcyjność: 8/10;
Możliwość robienia zdjęć: tak;

Basilica di San Lorenzo – Bazylika św. Wawrzyńca

Moim zdaniem – dość spore rozczarowanie. Owszem, z historycznego punktu widzenia, bazylika jest jednym z najważniejszych budynków Florencji – jeden z pierwszych kościołów we Florencji (koniec IV w.), długoletnia katedra oraz miejsce pochówku wielu notablów z rodu Medyceuszy. Równie istotny z punktu historii sztuki – kościół wiąże bowiem najważniejsze postaci włoskiego renesansu – Michała Anioła, Donatello i Brunelleschiego.

Z punktu widzenia estetyki osoby kochającej barok? Słowami Erica Cartmana – MEH :/ Fasada fatalna i sprawia wrażenie niedokończonej, niczym opowieści Numenoru i Śródziemia. Fasada ma nawet swój projekt, który Michałowi Aniołowi zlecił papież Leon X, jako wyraz wdzięczności (by nie powiedzieć korupcji) dla swojego miasta i rodziny. Projekt zmienia nieco fasadę i niedawno, po setkach lat, znów wznowiono dyskusję nad dokończeniem bazyliki. Wchodzimy tutaj oczywiście na śliski grunt, którym jest renowacja, rekonstrukcja, a w tym przypadku po prostu budowa zabytków. Czy warto zostawić starą, historyczną i obrzydliwą ścianę, czy może lepiej zrobić to, co artysta miał na myśli – nawet, jeżeli stanie się to dopiero po pięciuset latach, z użyciem technologii, o których Michał Anioł nawet nie śnił. Chyba nie ma jedynie słusznej odpowiedzi…

Co jeszcze? Przy kościele znajdziemy muzeum. Muzeum, które jednoznacznie pokaże, że sztuka nowoczesna jest jakimś koszmarnym żartem, zupełnie nieadekwatnym do tego, co tworzono dawniej i do powszechnych kanonów piękna, widzianych oczyma przeciętnych ludzi. Jakieś bohomazy, potworki świetlne, niemożliwe do opisania mozaiki, kubistyczne Jezusy. Można długo wymieniać. A zaraz obok klasyczne epitafia czy relikwiarze – znacznie bardziej cieszące oko.

Wstęp: 4,50 €;
Atrakcyjność: 5/10;
Możliwość robienia zdjęć: tak;

Basilica di Santa Croce – Bazylika św. Krzyża

Z punktu widzenia historii miasta, chyba najważniejszy kościół w mieście, gdyż jest miejscem pochówku bądź epitafium kwiatu Florencji. Galileo Galilei, Dante Aligheri (pochowany w Ravennie), Machiavelli, Michał Anioł czy Ghiberti przewijają się w stolicy Toskanii przez prawie każdy kościół, każde muzeum, parki czy uliczki, nawet jeżeli są to tylko reprodukcje z czasów bieżących. W Santa Croce zaś znaleźli miejsce na wieczny spoczynek. Jednak w przeciwieństwie do wielu innych miejsc, dla bazyliki św. Krzyża historia nie kończy się na włoskim renesansie. Pochowano tutaj także choćby Ugo Foscolo (taki włoski Mickiewicz), Giovanni Gentile (twórca ideologii faszystowskiej) czy Rossini (autor dziesiątek oper, m.in. Kopciuszka).

Rzekomo założona przez samego świętego Franciszka bazylika, konsekrowana ponad 200 lat po jego śmierci, jest największym franciszkańskim kościołem na świecie, o długości 115 metrów. Zbudowany na planie tradycyjnego dla kościołów franciszkańskich krzyża św. Antoniego, jest kolejnym florenckim kościołem z fasadą ozdabianą białym, czerwonym i zielonym marmurem z kamieniołomów pod Sieną. I, jak w wielu innych przypadkach, fasada pochodzi dopiero z XIX w. Z fasadą wiąże się pewna ciekawostka – zaprojektował ją Nicolo Matas – żyd z Ancony, który koniecznie chciał osiągnąć dwa cele – wpleść w fasadę gwiazdę Dawida (jak widać na zdjęciach, udało mu się) oraz zostać pochowanym w kościele. Ze względu na żydowskie pochodzenie, było to niemożliwe, ale w uznaniu zasług, Matas został pochowany zaraz przed wejściem do kościoła. Nie jest to może najbardziej nobilitujące miejsce, ale trzeba pamiętać, że był to bardzo hojny gest w stronę innowiercy.

Sztuka w środku? Cóż – została mocno zniszczona i przerzedzona przez powódź z 1966, ale większość jest już odrestaurowana – dzieła Donatello (m.in. Zwiastowanie), Cimabue (krucyfiks znajdujący się w refektarzu), freski Orcagna, Giotto oraz Vasariego oraz mnóstwo innych. Tak, jeżeli chodzi o bogactwo w dzieła sztuki, Santa Croce może być najlepiej wyposażonym kościołem we Florencji. I, jak w przypadku Santa Maria Novella oraz Duomo, bierze udział w programie miejskim, dzięki któremu śliczne studentki architektury oprowadzają turystów po budynku. Za darmo. I poza dwoma właśnie wymienionymi, jest to świątynia, którą po prostu trzeba zobaczyć, będąc we Florencji. Bez względu na to, czy zna się na historii, czy nie.

Wstęp: 6€;
Atrakcyjność: 8/10;
Możliwość robienia zdjęć: tak;

Orsanmichele – Kościół Ogrodu Warzywnego św. Michała

Nazwa kościoła wywodzi się od pierwotnego przeznaczenia placu, na którym powstał Orsanmichele. Orsan oznacza bowiem ogród warzywny, który został najpierw zamieniony na magazyn zboża, a następnie – w konsekwencji poważnego rozwoju i rozbudowy Florencji, zamieniony na kościół, niemal w całości sponsorowany przez rozmaite gildie. Koniec XIV w. to początek zmian ustrojowych we Florencji, które w konsekwencji doprowadziły do długich i skutecznych rządów rodziny di Medici, a także prosperity handlowej w całej Toskanii. Gildie ufundowały czternaście nisz na ścianach kościoła, w których umieszczono figury rozmaitych patronów – głównie apostołów. Rzeźby są autorstwa najznamienitszych postaci renesansu – Donatello, Bruneleschiego czy Lorenzo Ghiberti, chociaż obecnie widzimy tylko kopie – oryginały są w rozmaitych muzeach Florencji. O tym problemie pisałem zresztą przy okazji innych wpisów.

Wewnątrz nie można robić zdjęć, ale wiadomo, że jeżeli czegoś nie można, ale bardzo się chce, to można :) Tym bardziej bez flesza, jeżeli wiemy, że nikomu i niczemu nie robimy krzywdy. Trzeba się oczywiście kryć z aparatem i nastawić na sporo rozmazanych zdjęć (bo wnętrze jest BARDZO ciemne), a skoro są problemy z ukryciem aparatu, to tym bardziej nie ustawimy statywu. Ogólnie – bardzo ciekawe miejsce – rzadko spotyka się kościoły zbudowane na bazie kwadratu.

Wstęp: bezpłatny;
Atrakcyjność: 7/10;
Możliwość robienia zdjęć: nie;

Synagoga

Przy okazji opowieści o synagodze, wyjdzie ze mnie obrzydliwy antysemita i zaściankowiec. No ale co zrobić :( Synagoga została wybudowana pod koniec XIX w. dzięki donacjom Davida Levi’ego, bardzo bogatego członka społeczności żydowskiej Florencji. Świątynia była rekonstruowana dwukrotnie – pierwszy raz zaraz po drugiej wojnie światowej, kiedy wycofujący się Niemcy mieli wysadzić synagogę, ale źle podłożyli ładunki wybuchowe, uszkadzając tylko fragment. Sporych zniszczeń budynek doznał także podczas wielkiej powodzi w roku 1966. Wewnątrz synagoga jest bardzo typowym przykładem żydowskich świątyni, czyli obiektem pełnym wzorów geometrycznych i skupionym na symetrii. Feria kolorów, feria wzorów, gra świateł – jest co podziwiać. Trzy poziomy, wydzielona sekcja dla kobiet oraz muzeum nawiązujące do historii Żydów we Florencji. Cóż, trzeba się tym interesować, mnie specjalnie nie interesuje, chociaż muszę przyznać, że mały uśmieszek wywołała u mnie wielka rozpacz nad setką Żydów wywiezionych do obozów śmierci (plus taki że nie były to obozy polskie; jako minus – nie były też to obozy niemieckie, były bezprzymiotnikowe :)). Przedsiębiorstwo Holokaust w klasycznym wydaniu. I teraz przejdziemy do moich antysemickich wypocin.

Żydofilów zatem zapraszam do kolejnego wpisu lub wciśnięcia Alt+F4, a judeorealiści niech kontynuują lekturę. Pierwszy raz pod synagogę dotarłem późną wieczorową, chociaż jeszcze zdecydowanie nie nocną, porą. Miałem akurat aparat z założonym pokaźnych rozmiarów obiektywem 70-200mm. Robię sobie zdjęcia (nie miałem statywu stąd wyszły jak wyszły), gdy nagle ojciec mówi do mnie ‚popatrz tam’. Okazuje się, że sprzed wejścia do budynku obok synagogi przypatruje mi się żołnierz. Nie byle jaki – w pełnym rynsztunku, panterce i karabinie automatycznym. Ja na szkoleniu wojskowym nie byłem, w realistyczne FPSy nie grałem, stąd nie jestem w stanie powiedzieć dokładnie co to było, ale nie był to na pewno tylko półautomat typu HK MPK, używanego czasem przez lepsze firmy ochroniarskie. Nie podszedłem zapytać dlaczego tam stoi, czego bardzo żałuję, ale planowałem wrócić następnego ranka, by wejść do środka.

Wtedy już było trzech żołnierzy (cholera wie czy to żołnierze czy jacyś najemnicy, ale logika podpowiada, że chyba byle kto nie może sobie śmigać po włoskim mieście z długą bronią), w tym jeden żołnierz płci pięknej, ale wyglądu zdecydowanie nie pięknego. Okazało się, że tutaj znajduje się żydowska szkoła, a przy okazji dogląda się także synagogi. Zresztą przed wejściem do synagogi trzeba zostawić w szafce całą elektronikę. Telefon czy aparat, pewnie jakieś mp3 też. Potem przechodzimy przez wykrywacz metalu, dużo bardziej czuły niż na lotniskach i dopiero tak, zupełnie nadzy pod kątem żelaza, możemy wejść na teren synagogi. Tak sobie teraz myślę – może gdzieś w podziemiach przetrzymywany jest Magneto z X-Men? I tutaj budzi się we mnie poczucie egalitarności. No bo jak to jest, że Żydzi są uprzywilejowaną grubą/mniejszością społeczną i mogą sobie pozwolić na ochronę z bronią ostrą przed szkołą? Być może nawet opłacaną przez włoskich (a w kontekście UE także polskich) podatników. Chryste Panie, może ja się dokładam do ochrony żydowskiej synagogi we Florencji!?!? Wyobraźcie sobie, co by się działo, gdyby podobna ochrona mieściła się pod jakimś meczetem. Albo medresą.

Jest jeszcze jedno – taki izolacjonizm tworzy swego rodzaju sprzężenie zwrotne. Może tylko ja patrzę na to w ten sposób, ale dla mnie ktoś po prostu uważa się za lepszego od innych. My, Naród Wybrany, jedyny skrzywdzony w czasie II Wojny Światowej, jedyne potencjalne ofiary terroryzmu… Ludzie nas nie lubią, więc się izolujemy. A może ludzie was nie lubią, dlatego że się izolujecie? Poza muzułmanami, żydzi są jedyną grupą religijną (i tak, mówię tutaj o spoiwie jakim jest religia, a nie pochodzenie nie poparte religią) popadającą w regularne konflikty. Środek Europy, koniec roku 2015 i trzeba stać z karabinami pod szkołą? Naprawdę? Żenada.

Wstęp: 6,50 €;
Atrakcyjność: 7/10;
Możliwość robienia zdjęć: nie;

Santa Maria Maggiore – Kościół Matki Bożej Większej

Stosunkowo malutki Santa Maria Maggiore konstruowany był przez setki lat, stąd łączy wiele stylów architektonicznych, głównie romański i gotycki. Z zewnątrz nie zachwyca ani trochę, wręcz zniechęca do wizyty – ceglana fasada i raczej toporna bryła nie przykuwa wzroku. Kościołowi brakuje też dzwonnicy, zlikwidowanej dawno temu. W środku jest ciekawiej – sporo malarstwa, chociaż ważniejsze dzieła Boticelliego i Massacio zostały przeniesione, a także kilkanaście interesujących rzeźb z różnych czasów.

Wstęp: bezpłatny;
Atrakcyjność: 5/10;
Możliwość robienia zdjęć: tak;

Pozostałe

Nie wiem, czy przegapiłem jakiś ważniejszy kościół w centrum Florencji. Wszystkie pozostałe, do których wchodziłem, wyglądały na typowe malutkie kościoły w XX w., dokładnie takie, jakich odpowiedniki mamy w Polsce. Nawet jeżeli rezydują w znacznie starszych budynkach.

Wstęp: -;
Atrakcyjność: 3/10;
Możliwość robienia zdjęć: tak;