Fakty i mity o Gruzinach

Fakty i mity o Gruzinach

zamieszczone w: Azja, Gruzja | 0

Jako podsumowanie tekstowe moich gruzińskich wojaży, niemal w pierwszą rocznicę tej wycieczki (tak, też jestem przerażony i rozczarowany tym, jak mało piszę; nadal jest to mój projekt poboczny, ale miałem nadzieję na znacznie szybsze tempo; z tym że czasem gdy się dorwę do kompa i chcę pisać, FOMO daje o sobie znać…) rozprawię się z kilkoma opiniami obiegowymi o Gruzji. Czy jestem do tego osobą odpowiednią po ledwie 10 dniach na Kaukazie? Pewnie nie. Natomiast jak zwykle masz pewność, że tekst jest napisany bez poprawności politycznej i zupełnie szczery, czasem aż do bólu. Podsumowanie video też będzie, może jeszcze w wakacje :)

Gruzinki są owłosione. I niezbyt ładne. – FAKT

Nie sprawdziłem empirycznie, czego bardzo żałuję, ale już niejedna drużyna się przekonała, że na Kaukazie gra się ciężko i trudno strzelić gola, bo zazwyczaj obrona jest dość zmasowana. Mi jednoznacznie Gruzinki kojarzyły się z ludami semickimi – zobacz na te nosy, włosy, karnację. Jednocześnie medycyna estetyczna i higiena chyba jeszcze nie jest zbyt rozwinięta. W mniejszych miasteczkach już w ogóle. Z perspektywy Wrocławianina, jest półtorej dużego miasta w Gruzji – może nawet mniej. Duża część Tbilisi i mała część Batumi. W Tbilisi jest już bardzo europejsko – lepsze marki ciuchów czy butów, jakieś bardziej fikuśne fryzury, częściej odkryte nogi lub ramiona. Ale z piasku bicza nie ukręcisz – naprawdę ładnych Gruzinek jest mało, a jeszcze większy problem jest z tym, z czym spotkałem się na Ukrainie – brak urodziwych kobiet w średnim wieku. W skrócie i brutalnie – na podryw nie tutaj.

Gruzini lubią Polaków – coraz bardziej płowiejący FAKT

Czynu Lecha Kaczyńskiego Gruzini nigdy nie zapomną, ale nie należy zapominać o jednym. Ta przyjaźń wynika z prostego ‚wróg mojego wroga jest moim przyjacielem’. Wszystkie teksty znajdowane na necie o darmowych podwózkach po zobaczeniu biało-czerwonej flagi albo zaproszeniach na imprezę, możecie wstawić między mity. Owszem, jest jakaś tam drobna serdeczność, ale nic ponadto. Tak naprawdę na wschodzie, dużo większą serdeczność spotykałem na Ukrainie (ale i dużo większą nienawiść).
Nie wiem dlaczego ta przyjaźń się tak rozmyła – może pierwsze raporty były przesadzone? A może za wielu naszych rodaków próbowało to wykorzystać (przygotowując się do wycieczki widywałem porady by chodzić z polską flagą, a będziemy traktowani jak królowie)?

Gruzini są wojowniczy – FAKT

Oj tak! Trzeba pamiętać – to w większości górale. A do tego miks kulturowy. Osetyńcy, Swani, Adżaria jest częściowo turecka, do Abchazji już wkroczyli Rosjanie, gdzieniegdzie snują się Czeczeńcy, na południu mnóstwo Ormian. Wojowniczy oczywiście nie zawsze jest tożsame z agresywni, natomiast ciężko znaleźć dorosłego Gruzina, który nie miał kontaktu z wojną. W czasach Związku Radzieckiego, Gruzini często lądowali na froncie afgańskim, potem wojna domowa po ogłoszeniu niepodległości, konflikty zbrojne w Osetii Południowej i Abchazji. Pokolenie poniżej 30 lat jest od tego stosunkowo wolne, ale starsi ludzie pamiętają. W czasie supry zazwyczaj pojawia się ten temat. Poznaliśmy bliżej czterech starszych Gruzinów – każdy był sołdatem. Żaden nie mówił o tym chętnie, niektórym po alkoholu język się rozwiązywał. Przykre historie. Ale cóż – jak to w Falloucie – war never changes.

Gruzja to kraina wina – MIT

Bzdura. Nie mam statystyk dotyczących spożycia piwa, ale prawie w każdej knajpie i supermarkecie widziałem tylko Gruzinów kupujących i zamawiających piwo. Trzeba zauważyć, że piwo dość podłe. Klasyczny bezsmakowy lager, w niczym nie odstający od lokalnych popłuczyn typu Carlsberg czy Żywiec. Oczywiście – wino gruzińskie to wino domowe, a nie to ze sklepu i trzeba brać poprawkę na jego smak oraz sposób przechowywania. Zimne piwniczki? Szklane butelki? Korki z portugalskich plantacji? Ha, zapomnij. W mieście będzie o to ciężko, ale już w każdej wiosce w jedynym sklepie spożywczym dostaniecie litrowy plastik z lekko sfermentowanym owocowym napojem, dającym po łbie i po żołądku. Plusem jest, że nie śmierdzi siarą jak nasze produkty winopodobne. Natomiast w lecie na przyszłość sobie odpuszczę – raz miałem Kaukaz w brzuchu i mi wystarczy ;)

Koleje to syf, a marszutki to najlepsza komunikacja – MIT

Jeżeli macie pieniądze, kolej jest najlepszą metodą podróżowania po Gruzji, oczywiście tam gdzie dojeżdża. Komfort z najwyższej półki, szybko, szczegóły można załatwić przez net. Marszrutki to zło. Owszem, dojedziesz wszędzie, ale ile się przy tym najesz strachu i nerwów! 20-letni Mercedes Vito z wciśniętymi 15 siedzeniami, bez klimy, bez możliwości rozłożenie nóg czy wyprostowania kości, zapierdalający 120 km/h poboczem autostrady. To taka marszrutkowa norma. Dlaczego? Tutaj nie ma rozkładów jazdy – kierowca odjeżdża wtedy, kiedy mu się opłaca. A im szybciej dojedzie do miejsca docelowego, tym szybciej złapie kurs w drugą stronę. Masz jedno życie. Jeden kręgosłup. Dwie nogi ;). Jeżeli nie masz wymiarów 160cm/50km – wsiądź w pociąg. Jeżeli jedziesz grupą – weź taksówkę! Wszystko jest lepsze niż marszrutki.

Nie ma młodych Gruzinów – poniekąd FAKT

Wspominałem wcześniej o tym swoistym fenomenie. Poza Tbilisi młodzieży nie widzieliśmy prawie w ogóle – jakby kraj był w olbrzymiej dziurze demograficznej. Ok, to czas wakacyjny, ale prawda jest taka, że Gruzinów nie stać na wycieczki za granicę (chyba że do sąsiadów – Turcji, Azerbejdżanu i Armenii). Więc gdzie ta cała młodzież? Kelnerki w knajpach – niby domena młodzież – też najczęściej już oscylujące w granicach wieku chrystusowego. Z mężczyznami jest też taki problem, pomijając to, że się im specjalnie nie przyglądam, że bardzo szybko się starzeją – może z kobietami jest podobnie. Przedziału wiekowego 15-20 ze świecą szukać.

Gruzini to konserwatywni chrześcijanie – FAKT

Fakt, fakt, ale cały ten konserwatyzm – pewnie jak w każdej innej kulturze – przychodzi z wiekiem. Tutaj najlepszym przykładem niech będzie rodzina, u której mieszkaliśmy w Tbilisi. W kuchni cały kąt wypełniony ponaklejanymi  ikonami, do których gospodyni żarliwie modliła się na kolanach, aż baliśmy się wchodzić. A tymczasem jednak z córek, całkiem młodzieżowa, paraduje w domu w samych szortach i koszulce na ramiączkach z wcięciami aż pod żebra, bezwstydnie ukazującej kształtne piersi. Qeta nie miała chyba nic przeciwko temu, że trzech Polaków wodziło za nią wzrokiem – pewnie jej się nawet podobało. W ogóle trzeba znów odróżnić miasto od wsi. Qeta ze mną rozmawiała bardzo chętnie (tylko raz, ale za to dość wylewnie), jej młodszy brat Gio chodził z nami po Tbilisi, a kiedy byliśmy w Kazbegi czy pod Wardzią, dziewczyny w wieku, który umożliwia zamążpójście były niemal ukrywane jako skarby. Podział kobiety/mężczyźni widać też na ulicach, jest w kościołach (chociaż to akurat prawosławie).

Religijność też widać na każdym kroku – wszystkie świątynie otaczane są prawdziwą czcią. Do stopnia, które widziałem w Polsce chyba tylko w Częstochowie. Ludzie klęczący czy nawet leżący pod świętymi obrazkami. Całujący je, kupujący świeczki na potęgę. Oczywiście wszyscy – na oko – 40+.

Gruzja jest tania – fakt

Celowo napisałem fakt małymi literami. Gruzja jest relatywnie tania, ale jakość którą otrzymujemy jest adekwatna do pieniędzy, które wydajemy. To jest miejsce, w którym bez problemu odnajdą się backpackerzy, w przypadku podróżowania z namiotem bez problemu wyżyjemy przez miesiąc za jakieś 500zł albo i mniej. Życie przeciętnego turysty na poziomie większym niż europejskie trzy gwiazdki będzie, poza nielicznymi miejscami w Tbilisi i Batumi, niemożliwe. Ujmę to tak – jest to bardzo tani kraj dla mało wymagających ludzi.

Gruzini ciągle imprezują – MIT

A jeżeli imprezują, to w domach. Knajpy puste, parki i ulice puste. Raz chyba zdarzyło się nam trafić na ‚ekipę z ławeczki’. Akurat najlepsza ‚biba’, na którą trafiliśmy, to koncert Boney M w Kutaisi. Ale i tak o 22:00 wszyscy zaczęli się zbierać, bo wszystko działo się na placu w bezpośrednim pobliżu mieszkań. Chociaż muszę przyznać, w nawiązaniu do kilku przytyków wobec Gruzji powyżej, że trafiło się podczas koncertu kilka naprawdę ślicznych dziewcząt. Trzeba też zauważyć, że chociaż imprezowania ciągłego nie ma, to picie przez cały boży dzień jest raczej normą. Nigdy na umór do nieprzytomności, ale większość mężczyzn w średnim wieku sprawia wrażenie pewnego podchmielenia. Nawet taksówkarze, co nieco przeraża.

Warto zwiedzić Gruzję – FAKT

Oczywiście. Jeżeli coś złego napisałem, to tylko z kronikarskiego obowiązku. Jest taka legenda gruzińska, że kiedy Bóg przydzielał wszystkim miejsce na Ziemi, Gruzini się spóźnili. Odpowiedź na pytanie dlaczego w pełni oddaje obecny charakter tej nacji: ‚piliśmy toasty za Twoje zdrowie, Boże’. Wówczas Stwórca podarował im kawałek raju, ukryty w górach. Raj jest raczej XX-wieczny, ale to prawdziwy raj, jeżeli się wstrzelicie z pogodą.

Zostaw Komentarz