Egipt – Kolosy Memnona

Egipt – Kolosy Memnona

zamieszczone w: Afryka, Egipt | 0

W zasadzie w większości programów wycieczek po Egipcie, jeden z pierwszych punktów programu stanowią Kolosy Memnona. I bardzo dobrze, bo gdyby wcześniej odwiedzić dowolny inny majestatyczny dowód spuścizny starożytnego imperium, dwie gigantyczne postaci nie stanowiłyby już tak wielkiej atrakcji. Zresztą należy zadać sobie pytanie czy w ogóle stanowią atrakcję? Na tle całego Egiptu, przy założeniu że lokalna ludność nie „budowała zabytków”, a wydaje mi się że lenistwo im na to nie pozwala – z pewnością nie jest to atrakcja. Natomiast na tle Europy, a może i całego świata – jak najbardziej.

Kolosy pochodzą mniej więcej z XIV w. przed naszą erą i przedstawiają faraona Amenhotepa III. Dlaczego w takiej odległości postawiono dwa identyczne posągi? Odpowiedź jest nader prosta – symetria. Wobec czego? Nieistniejącej już świątyni, w której czczona Amenhotepa jako boga, który zstąpił na ziemię. Typ budowli, który stanowi sól egipskiej turystyki. Swego czasu była podobno największą świątynią w dorzeczu Nilu, ale rzeka, której poświęcę osobny wpis, nie tylko daje ale i zabiera. Z czasem, wskutek regulacji coraz większej części Nilu lub ze względu na nieregularność rzeki, wylewająca woda powoli, ale skutecznie niszczyła świątynię. Do tego stopnia, że dziś ostały się już tylko dwa cyklopowe posągi w stanie dającym dużo do życzenia. Ponadto późniejsi władcy Egiptu nie mieli nic przeciwko wykorzystywaniu budulca z podmywanej przez Nil i dążącej do nieuchronnej zagłady budowli.

W 28 r. przed Chrystusem, w Egipcie miało miejsce trzęsienie ziemi, które docelowo spopularyzowało Kolosy. Jak zapewne wiecie z historii, teren był wówczas już domeną Rzymian, którzy przeżywali rozkwit swej cywilizacji, więc dbali o kulturę. Idioci pokroju Nerona przyszli potem, po latach dewiacji i upadku norm. Zniszczony posąg postanowili zatem odbudować, stąd klatka piersiowa prawego Memnona składa się z kilku głazów, miast jednej całości. Pęknięty cokół pozostawiono już bez zmian. Swego czasu oczywiście oba pomniki były lustrzanymi odbiciami, jedynie z drobnymi różnicami w inskrypcji. Obecnie detale, przedstawiające rodzinę faraona i bóstwa pomniejsze, pozostały jedynie na cokołach oraz, częściowo, poniżej pasa jednego z posągów.

Rzymianie jednak albo nie znali techniki, albo nie chcieli ponosić aż takich nakładów w rekonstrukcji historii – użyli nawet innego kamienia i od tego czasu odbudowany posąg… zaczął śpiewać – przeważnie z rana. Dlaczego tak się działo? Nie ma pewnego wyjaśnienia – najbardziej prawdopodobna wersja przypisywana jest właśnie pękniętemu cokołowi, tym bardziej że od czasu gdy cesarz Septymiusz Sewer połączył podstawę w jedną całość, śpiewy ustały. Jako że śpiewy miały miejsce w godzinach porannych, w miejscu gdzie amplituda dobowa jest dość spora, podejrzenie jest jedno – w szczelinie zbierała się rosa, która po nadejściu dnia parowała, a nagrzewająca się skała zdawała się płakać. Raczej nie ma to związku z synem Jutrzenki, Memnonem, który z niewiadomych powodów został patronem kolosów.

No, nie do końca nieznanych – Greków ceniono wówczas jako geografów, zresztą powyższe śpiewy zostały jako pierwsze utrwalone na piśmie przez Strabona, dopiero kilkadziesiąt lat później potwierdzone m.in. przez Pliniusza. Memnon w mitologii greckiej był zaś królem Etiopii, sojusznikiem Trojan w wojnie o Helenę, który przyprowadził swoje wojska by polec z ręki Achillesa. Prawdopodobnie dla Greków granica między Etiopią, a Egiptem była dość płynna, a Memnos po prostu zastąpił egipskiego Ozyrysa jako patrona tych ziemi. Brzmi skomplikowanie? I trochę jest, bo gdy nie ma faktów, trzeba posiłkować się poszlakami. A z tymi bywa ciężko jeżeli chodzi o dwie nieistniejące cywilizacje (bo nie oszukujmy się, obecni Grecy i Arabowie mają tyle wspólnego ze swoimi przodkami sprzed 3000 lat, co ja z Emmą Watson; niestety).

A zdjęcia wyglądają tak jak wyglądają, bo były robione dawno, dawno temu ;)

Zostaw Komentarz