Chertwisi – zniszczona forteca

Chertwisi – zniszczona forteca

zamieszczone w: Azja, Gruzja | 0

Z tą niezdobytą twierdzą to oczywiście chwyt marketingowy, bo ciężko w kilku słowach określić to opuszczone miejsce. Chertwisi (albo Khertvisi, w zależności czy przyjmiemy pisownię spolszczoną czy angielską) nie sposób ominąć, jeżeli jedziemy do Vardzii, która jest w top3 zabytków Gruzji poza Tbilisi. Jadąc drogą, jak zazwyczaj jedyną możliwą, nagle przy skrzyżowaniu wyrasta wzgórze z wybudowaną na nim twierdzą, do złudzenia przypominającą europejskie zamki. Jak to też bywa z pomnikami historii w Gruzji, forteca jest kompletnie zapomniana, nie ma żadnego biletera, ba!, żadnej obsługi. Na dziedzińcu zewnętrznym pasą się krowy, więc trzeba uważać jak się chodzi, wszystko jest zarośnięte, wieża jest zaadoptowana na kibel, co wyraźnie czuć. Nic nowego, nie byłem już ani trochę zaskoczony.

Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, w momencie gdy dotarliśmy do Chertwisi, przybył do niego też autokar z turystami. Szybko się zorientowaliśmy, że są to turyści z Polski. Bo turysta z Polski tak ma, że jak jest w kupie, to włącza mu się instynkt stadny i zaczynają się niewybredne komentarze dotyczące otoczenia. Roznosi się przy tym charakterystyczny zapach cebuli. Tym razem rolę otoczenia pełniło nas trzech. Oczywiście było tam kilka osób, z którymi potem zamieniliśmy kilka słów w jak najbardziej normalnej atmosferze, jednak spotkanie rodaka na wycieczce grupowej rzadko jest przyjemnym doświadczeniem.

Historia twierdzy sięga II w. p.n.e., ale po zburzenie przez Złotą Ordę w XII w., została odbudowana ponad setkę lat potem. Gruzini twierdzą, że twierdzę zdobył swego czasu Aleksander Wielki (czy tam Macedoński), co skutecznie kontrują źródła historyczne, jak jeden mąż twierdzące że grecki zdobywca nawet nie był w pobliżu. Sama lokalizacja zamku jest bardzo ciekawa i malownicza. Nic dziwnego, że był to przez lata kluczowy obiekt dla wielu imperiów z regionu, zapewniający Gruzinom silną pozycję defensywną. Fantastyczna widoczność w każdą możliwą stronę, pozwalająca na przygotowanie się na ewentualny atak, a do tego położenie na wzgórzu, kompletnie uniemożliwiające zdobycie od południa, zachodu i północy.

Pod kątem turystycznym warto się pod Chertwisi zatrzymać i powyżej przemawia przeze mnie, po raz kolejny, raczej niedosyt niż rozczarowanie. Bo można cały obiekt sprzedać przyjeżdżającym znacznie lepiej. Dokładne zbadanie ruin trwa nie dłużej niż godzinę, zaraz przed wejściem jest parking (chociaż jest on u stóp zamku, trochę wspinaczki jest, ale droga nie jest szczególnie wymagająca). Gruzja tak naprawdę nie ma aż tyle do zaoferowania, jeżeli chodzi o budowle ze średniowiecza, żeby obok tej fortecy po prostu sobie przejechać.

Zostaw Komentarz