Bracklinn Falls – Kolejne wodospady Szkocji

Bracklinn Falls – Kolejne wodospady Szkocji

zamieszczone w: Europa, Szkocja | 0

Jeżeli chodzi o szkockie drogi, podczas objazdówek nie ma zbyt wielkiego wyboru, a im dalej na północ, tym gorzej, aż do Isle of Skye czy na zupełną północ Highland, w pobliże Orkney, gdzie w zasadzie nie ma wyboru, bo droga jest jedna, a wszystkie odnogi to niemal jednokierunkowe drogi do małych miasteczek. Stąd wracając do Edynburga znad Loch Tay, zdecydowaliśmy się nieco zboczyć z kursu i udać się do legendarnego miasteczka uniwersyteckiego St Andrews. Ale o deszczu i, podobno, najlepszym fish&chips w Szkocji, napiszę kiedy indziej. Dzisiaj o jednym przystanku po drodze. Zaskakująco przyjemnym.

Callander to niewielkie (trzy tysiące ludzi) miasteczko, ale dla geografii Szkocji dość istotne, bo jest bramą na Highlands od strony południowo-zachodniej, a do Parku Narodowego Loch Lomond z przeciwnego kierunku. Miejsce, gdzie zaczyna zmieniać się krajobraz Szkocji, gdzie zaczynają dominować inne kolory, gdzie społeczeństwo zaczyna koncentrować się w większych miastach. Po samym Callander przeszliśmy się jednak tylko w poszukiwaniu dobrej kawy (znaleźliśmy!), a chwilę potem trzeba było ruszyć do lasu.

Celem było Bracklinn Falls. Po kilku dniach na Skye, wizycie w Kilin czy podróży zachodnim brzegiem Brytanii po A830, trudno znaleźć zachwycający wodospad, bo wydaje się, że wszystko już było. Lepsze i większe. Ale to problem każdej dłuższej podróży w określony rejon – po pewnym czasie wpada się w monotonię. Gdyby Bracklinn Falls było jednym z pierwszych wodospadów, które zobaczyłem w tym roku w Szkocji, na pewno byłbym bardziej zachwycony.

Wodospady wymagają pieszej wędrówki i, jako że jest to bardziej cywilizowany region kraju, są nawet znaki kierujące nas we właściwą stronę. 10-15 minut bardzo prostej i bezpiecznej trasy pieszej, nawet jeżeli było dość mokro, jesteśmy przy głównej atrakcji. Która rozczarowuje? Nie do końca – przede wszystkim – porównując do najpopularniejszych miejsc na północy – nie ma tutaj tłumów ludzi. Nie mieliśmy idealnej pogody i był to dzień powszedni, okolice południa, ale w pewnym momencie byliśmy praktycznie sami w okolicy. A podczas relaksu na łonie natury jest to dla mnie bardzo istotny szczegół. Pieszych tras turystycznych jest kilka, najdłuższa to niewiele ponad pięć kilometrów, najkrótsza to 45 minut do mostu i z powrotem.

To nie jest miejsce, które na planie wycieczkowym po Szkocji trzeba koniecznie zaznaczyć. Ale kto powiedział, że na blogu powinienem pisać tylko o miejscach rewelacyjnych, które mnie urzekły. Braklinn Falls to przyjemnie spędzony spacer. Jeżeli nie podróżujecie po Trossachs wzdłuż Loch Lomond, można się tutaj zatrzymać i zaczerpnąć świeżego powietrza, bo naprawdę okolica jest dużo przyjemniejsza, niż wynika z mojego opisu. Szczególnie porośnięty mchem las.

Zostaw Komentarz